Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CZEKOCZYTANIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CZEKOCZYTANIE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

JULEK, JULKA, CZERŃ I BIAŁE NIC

- I ty tutaj siedź, dopóki nie zjawi się yeti. Siedź i marznij. Nie ma zmiłuj. Chcesz spotkać yeti to siedź, a ja pójdę siku, a potem sobie chwilę poskaczę na trampolinie. Zawołaj mnie, jak przyjdzie. 
- Aaa... Kotki dwa... Szarobure obydwa... Aaaaaaaaaaa...
- Hej. Zimno ci?
- Nie, bo jestem pod kocem, ale MŁODSZY powiedział, że mam marznąć, więc udaję, że jest mi zimno. Lepiej żebym udawała bez koca, ale wtedy nikt by się nie domyślił, że jest zimno i że można zmarznąć. Aaa... Kotki dwa... Muszę śpiewać, żeby nie zasnąć, jak tak czekam i czekam...
- Na yeti? 
- Tak. Przyjdzie, zawołam MŁODSZEGO i zrobimy mu mnóstwo zdjęć do gazety!
- Do gazety?
- Tak! Żeby wszyscy wiedzieli, że yeti istnieje. Bo nikt mamo nie wierzy w yeti. Wszyscy wpadają w te wielkie ślady, ale nikt nie wierzy!!! Dziwne, prawda? I w smoki, i w ufoludki! Niedowiarki! Szkoda, że nie mogę poskakać razem z MŁODSZYM...
- Idź.
- Nie, bo się teraz bawimy.
- Czy ja wiem... On tam, ty tu...
- Bawimy się w czekanie na yeti.
- Ale ty czekasz, a on skacze...
- Bez sensu żebyśmy razem czekali. My nie umiemy razem siedzieć cicho. I yeti by usłyszał nasze gadanie i by uciekł... Ty ze mną teraz też nie gadaj!
- Widziałaś go?!- MŁODSZY przybiegł z ogrodu cały spocony.
- Nie.
- To teraz ja poczekam, a ty poskacz. Super zabawa, co? 
- Ekstra! I wcale się dziś nie kłócimy!

"Julek i Julka" 
Annie M.G. Schmidt, il. Friep Westendorp
Wydawnictwo Hokus-Pokus

WIEK: S (i ci, którzy tylko podsłuchują) 





czwartek, 16 kwietnia 2015

Nasza sąsiadka Siri

- Chciałabym mieć kota.
- Kota?
- Trzymałabym go pod łóżkiem, a czasem na łóżku i bym go... miała i przytulała, gdybym chciała.
- Przecież ty już masz kilka takich kotów pod łóżkiem. Dwie lalki, miś, pluszowy królik. Leżą, wystarczy wyciągnąć, otrzepać z kurzu i przytulić.
- Ale one nie żyją, nie ruszają się.
- To może i lepiej, skoro mają tylko siedzić pod łóżkiem i czekać, aż zechcesz je przytulić.
- I tak będę miała kota! Albo mi Święty Mikołaj przyniesie albo sobie znajdę i schowam pod łóżko. I już!


Czasem zaglądam pod łóżko. I wyciągam stamtąd koty kurzu i lalki, misie, pudełka, skarpetki, zeszyty, kredki... Kota w worku, kota-znajdy na razie nie znalazłam. 

- Mamo, masz sznur? Mocny, ale nie za mocny. Mógłby być niebieski, ale nie musi. Ale może masz niebieski?
- Mam wstążkę. Różowa czy żółta?
- Niebieskiej nie masz? Trudno.
- A co robicie?
- Bawimy się w pieska. Ja jestem panią, a MŁODSZY jest pieskiem, a KROPKA bruździ! Mogłabyś ją wziąć? 
- A nie mogłaby być... kotkiem?- Odpowiadam na maile, rozpakowuję zmywarkę, rozwiązuję ze STARSZYM zadania z matematyki, jeszcze mi tylko KROPKI tu brakuje.- Chciałaś mieć kotka!
- To powiedz jej, żeby leżała pod łóżkiem. Ona wszystko wyciąga, rozrzuca.
- Kotki już tak mają. Daj jej ten sznurek. 
- Ten sznurek to smycz dla MŁODSZEGO, bo on łazi sobie, gdzie mu się podoba.
Nie powierzę opiece NAJMŁODSZEJ kotka, psa, świnki morskiej, a nawet rybki (na pewno kazałaby jej pływać w kółko, zgodnie z ruchem wskazówek zegara). Jak sobie tylko pomyślę, o tych biednych zwierzątkach NAJMŁODSZEJ...
- NAJMŁODSZA!  Wypuść KROPKĘ z szafy!!!

"SIRI I NOWI PRZYAJCIELE"
Tina Nopola, il. Mervi Lindman
(Wydawnictwo Wilga)

WIEK: S



Siri chciała mieć rodzeństwo. Nic z tego. Chciała mieć psa. To nie to samo co rodzeństwo, ale zawsze coś. Ale jak tu znaleźć psa, który tak samo jak Siri jest samotny, nie ma przyjaciela, psa, z którym nigdy nie byłoby nudno? Rodzice mogą porozmawiać z Siri w "zagodzinę", a ona chce teraz! Może sąsiad odda jej swojego psa? Może na podwórku wałęsa się jakiś zagubiony czworonóg? Może ci trzej chłopcy pomogą Siri znaleźć przyjaciela?

Im więcej czytam skandynawskiej literatury dla dzieci, tym bardziej chcę tam być, żyć, tam wychowywać dzieci... I cicho sza! Nic nie wskazuje na to, bym się miała w najbliższym czasie przeprowadzać. Niech to będzie taka moja magiczna, sielska kraina, może ciut chłodna. Nie potrzebuję w tej chwili żadnych świadectw, relacji z dalekiej północy, które mogłyby zburzyć, albo co gorsza potwierdzić ten obraz. (Tak, najlepsze kryminały, że strach sie bać,  też pochodzą ze Skandynawii. Cicho sza!)



Pippi, Stina, Tsatsiki, tato, rodzinka Różyczków, Findus, Muminki, a od dziś rownież Siri, mieszkalibyśmy po sąsiedzku. Na obiad pierniczki, turbot, albo naleśniki. Szkoła? Jaka szkoła?! Zabawa od rana do nocy. Że czasem nie wypada? Nie wypada to kamyk z zamkniętej kieszeni i pomysł z głowy, gdy zatkać nos i uszy! (Tak mówi MŁODSZY, a MŁODSZY wie, bo sprawdzał.) I nigdy nie byłoby nudno. I smutno byłoby tylko chwilkę, by móc się przytulić i pocieszyć. I przyjaciół mielibyśmy najlepszych! Znamy ich, lubimy, lubimy robić to co oni. Czego więcej trzeba?!

- Ja nie wiem, ilu mam przyjaciół, tylu ich już mam!
- Nie można mieć tak dużo przyjaciół! Kilku masz nieprawdziwych, albo tylko trochę!
- Skąd wiesz?
- Bo przyjaciel to nie byle kto! Trudno jest być przyjacielem!
- Dlaczego?
- Przyjaciel, jak ty chcesz tańczyć na środku klasy, to..., to musi tańczyć też, albo chociaż klaskać, żeby ci nie było wstyd i głupio. 
- Jaś by na pewno nie tańczył i nie klaskał... Mam jednego przyjaciela mniej. Jutro mu to powiem! Że wcale nie jest moim przyjacielem tylko kolegą z przedszkola!



A w niedzielę 19 kwietnia w ramach spotkań z cyklu "CzekoCzytanie" przeczytamy jeszcze raz, wspólnie, ucho w ucho, książkę "Siri i przyjaciele". I zastanowimy się, kto to jest przyjaciel? Czy przyjaciel jest potrzebny? Jak znaleźć przyjaciela?
Do zobaczenia!

czwartek, 26 marca 2015

ZOBACZ WIERSZ ALBO... TUWIM SIĘ NIE NUDZI!

- A jak wygląda h?- pyta NAJMŁODSZA znad kartki pełnej niezgrabnych, powykręcanych liter.
- Jak drabina, z jednym szczeblem.
- A po co komu drabina z jednym szczeblem?
- Żeby zawiesić na drzewie huśtawkę.
- Za niska.
- Żeby hipopotam nie spadł z wysoka, gdy będzie chciał powiesić huśtawkę, wchodząc na drabinę.
- Dlaczego miałby spaść?
- Bo jest cholernie ciężki!- wtrąca STARSZY.
- Raczej hiper hura horrendalnie ciężki! A cholera ma tę ce-chę, że się pisze przez "ch"! (czyt. ce-ha)
- Przez was teraz nie pamiętam, co chciałam napisać! Cholera!

A potem umiemy już pisać. Piszemy całe słowa, zdania i wypracowania. Litery nam powszednieją i zapominamy, że D ma duży brzuch, bo zjadło dynię, a B wygląda jak pupa hydraulika, a hydraulik to jest pan, co rury naprawia, spod zlewu mu tyłek wystaje. A rury są powykręcane jak RURS, bo czasem w rurze sssssyczy...

A potem już nam do głowy nie wpada, a może po prostu nie wypada, by jabłko zapisać na zielono, albo na żółto z rumieńcem czerwonym. 
Liniom i kratkom się nie mieści, by zakręcić zakrętem, poplątać sznurowadło...

"TUWIM. WIERSZE DLA DZIECI"
Julian Tuwim
opracowanie graficzne: G. Urbańska, M. Hanulak, G. Gurowska, M. Ignerska, A. Niemierko, A. Kucharska-Zajkowska, J. Wróblewska
(Wydawnictwo Wytwórnia)

WIEK: XS, S  
(a książki mają to do siebie, że w tym rozmiarze każdemu do twarzy, i nie pije pod pachami!)

Tuwima wiersze każdy zna.
Halo, lo, lo, murzynek Bambo.
Abecadło spadło, hukło i trach rzepkę wyciągnęli.
Pod kanapą, na kanapie, w Śpiewowicach i w aeroplanie.
Każdy choć parę wersów w pamięci wyszuka i po chwili wyduka.
(może z wyjątkiem jegomościa z zagadkowym supełkiem na trąbie)

Lat temu kilka po Tuwima sięgnęło siedem graficzek, a my dostaliśmy do rąk wiersze jak nowe: odświeżone, odkurzone, oskrobane z kiczowatych kolorów i kanonicznej patyny. I znów słychać rytm, brzmienie, żart i geniusz.
Artystki interpretują Tuwima bez kompleksów, grają jak równy z równym: kształtem, kolorem, rymem i rytmem. Każda z artystek pracowała w charakterystycznej dla siebie technice, idąc za własną intuicją i wrażliwością, a udało im się stworzyć dzieło jednolite i kompletne. Tekst i ilustracja są równoprawnymi elementami, nierozdzielnymi, czasem wręcz trudno rozróżnialnymi- słowo staje się obrazem, ilustracja zbudowana jest z liter.








I choć znamy już na pamięć większość wierszy z tej książki, to czytamy. Obrazy czytamy, wciąż i wciąż, bo na pamięć nauczyć się ich nie sposób. 



Tym razem do czytania i wspólnej zabawy zaprosiłam bohaterów wierszy Juliana Tuwima.
Znacie? No pewnie! Znudziło Wam się? Nie wierzę! 
Litery ułożymy do rytmu, słowa namalujemy, obrazy napiszemy. 

sugerowany wiek uczestników: 5-8 lat
czas trwania: około 1h
nie ma zapisów, nie ma opłat

12 spotkań/12 książek/12%rabatu na 12. urodziny CZEKOLADY.
Zapraszają: CZEKOLADA CAFE, BOOKAREST i ŻELKOŻERCY

czwartek, 12 marca 2015

GĄSIENICE, DZIURKI, MĄDROSTKI I KOLORY




Zapraszam na 2. CzekoCzytanie
Będziemy czytać, bawić się, tworzyć...

- Pamiętasz!? Pamiętasz, mamo?! KROPKA miała przebranie gąsienicy! Pamiętasz? Gdzie ono jest? Można by ją przebrać za gąsienicę! Poszukasz?
- Cioci dałam, dla MI.
- To nie było zbyt mądre, mamo...  Musimy pojechać i odebrać. 
- Chyba możemy, bo cioci i MI też się już nie przyda...
- No właśnie. U cioci się kurzy, albo gniecie w szafie, a nam się teraz przyda!
- Lalkę będziesz mogła przebrać za gąsienicę.
- Nie. KROPKĘ przebierzemy! Będzie śmieszniej.
- KROPKA już się nie zmieści.
- Gdzie się nie zmieści?
- W co się nie zmieści. W ubranko-gąsienicę się nie zmieści...
- To tylko do zdjęcia! Może być trochę za ciasne.
- A zdjęcie to ja mam! Poczekaj. Zaraz... Gdzie to było? O, popatrz!
- A kto to jest?
- No gąsienica, to znaczy KROPKA! 
- Taka mała??!!