Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PIERNIKI I IGLIWIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PIERNIKI I IGLIWIE. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 grudnia 2014

ŻELKOŻERCY ŻYCZĄ SPOD KOŁDRY

- Życzyć? A komu?
- Nieznajomym.
- Dziwne.
- Komuś, kto was ciut zna, a my go jeszcze mniej.
- Wesołych Świąt!
- Nuuuuudy...
- Choinki dużej, a pod nią prezentów!- MŁODSZY aż podskakuje.
- A jak ktoś już ma choinkę? To po co mu druga?- A NAJMŁODSZA dziś jest praktyczna...
- To żeby bombki nie spadały... i igły.
- Ale to życzenie nie przyda się tym, co mają sztuczną choinkę.- ... bardzo praktyczna.
- Tym, którzy mają sztuczną życzmy prawdziwej, bo pachnie i nie jest... sztuczna.
- A może ktoś chce mieć sztuczną i już.- To zaczyna być nieznośne.
- Trudno tak wszystkim nieznajomym dopasować jedno życzenie...
MŁODSZY się zadumał.
- To może, żeby im kołdra w nocy na podłogę nie spadała. Z tego to się chyba każdy ucieszy.
- I chyba każdy ma kołdrę. I podłogę.- Ufffff...-I czasem mu spada, bo jest grawitacja.

Nieznajomym, i tym, których znamy ciut życzenia ślemy po wirtualnej pajęczyny niciach...

Co by Wam kołdra w nocy na podłogę nie spadała! 
Co by przykrótka nie była!
By grawitacji móc się czasem wymknąć!
I WESOŁYCH ŚWIĄT, bo to wcale nie nudy!


piątek, 5 grudnia 2014

ŻEBY MNIE PRZYTULIŁ

 - Wyczyszczę dwa buty.
- A dlaczego dwa? Chcesz więcej prezentów?
- Nie, ale głupio będę jutro wyglądał z jednym butem czystym, a dugim brudnym.
- Dobrze, że nam buty nie śmierdzą, bo czasem buty w środku śmierdzą, albo jak wdepną, ale nasze nie śmierdzą.
- Nie śmierdzą. Nawet błotem nie śmierdzą.- MŁODSZY dokładnie obwąchał oba buty.
- To dobrze, bo by nam prezenty śmierdziały! Śmierdząca czekolada! Bleeee!
- Mikołajkowa czekolada o smaku śmierdzącego buciora!
- Mikołajkowa czekolada o smaku starego, śmierdzącego, wdepniętego buciora!- NAJMŁODSZEJ spodobał się pomysł.

- A jak teraz-jutro przychodzi Mikołaj, to pod choinkę też Mikołaj wrzuci prezenty?
To pytanie pada co roku. Co roku zamieszanie. Gwiazdor, Gwiazdeczka, Aniołek... A moim dzieciom dwa razy w grudniu przynosi prezenty Święty Mikołaj. Tym razem wyręczył mńie MŁODSZY. MŁODSZY jest dowodem na to, że jak się chce wierzyć to nic nie może ci przeszkodzić.
- Mikołaj jutro przychodzi, żeby sprawdzić, co u nas, jak się mamy, i gdzie jest kominek... I czy jesteśmy grzeczni. Wszystko zapisze i namaluje mapę i będzie mu łatwiej poźniej, gdy będzie miał dużo prezentów i bardzo mało czasu.


Trochę poźniej.
- A ja bym chciał nie zasnąć, zobaczyć Mikołaja, i żeby mnie przytulił i powiedział, że jest ze mnie dumny. To jest moje największe marzenie.
- Dumny?
- Że jakoś daję radę z tymi zadaniami domowymi i czasem udaje mi się nie wściec. Czasem, ale to chyba lepiej niż gdybym się wściekł też czasem, a nie tylko prawie zawsze...
- Kocham Cię i jestem z Ciebie bardzo dumna.
Gdzieś czytałam, że nie powinnam MŁODSZEMU o tej mojej dumie mówić, ale na szcęście MŁODSZY tego nie czytał:
- Super mamo, ale ty nie jesteś Świętym Mikołajem.
Nie jestem, ale poczekam. Poczekam, aż wszyscy zasną. Przypilnuję, żeby Mikołaj bułkę nagryzł, upił trochę ze szklanki. Kto wie, może trzeba mu będzie kawy. Renifera poczęstuję marchewką. Pokażę drogę do butów, dopilnuję by prezentów nie pomylił. I poproszę, żeby MŁODSZEGO przytulił. I niech mu powie, jak bardzo jest z niego dumny, bo chyba nie czytał, że się nie powinno... Poczekam.

wtorek, 2 grudnia 2014

CEBULKA, MONSTERHAJE I NIESPODZIANKI

- Jak się pisze "mógłbyś"?
- A jak ja mam napisać? Nie umiem pisać. No dobra, odpatrzę od MŁODSZEGO.

- Mamo, czy ty pamiętasz, co ja jeszcze chciałem?
- Dłuuuuugi szal w kolorowe paski, filiżankę i najnowszą książkę...
- Ja. Co ja bym chciał, mamo!
- Niespodziankę. Niespodziankę byś chciał!
- Jesteś genialna!

- A co ty tam napisałeś?
- Lego Star Wars i Lego City, zegarek niepsujący się, szkatułkę na kluczyk, nową część Muminków i pirata Rabarbara i Hildy. 
- A ja? Co ja napisałam?!- Do NAJMŁODSZEJ dotarło, że "odpatrzanie" od brata ma krótkie nogi i daleko idące konsekwencje.
- Ty na razie napisałaś: "Święty Mikołaju, czy mógłbyś mi podaro...".
- Uffffff... Mamo, możesz mi napisać resztę. Ja Ci podyktuję. Dwa jednorożce fioletowe. I... coś monsterhajowego. 
- Święty Mikołaj nie przynosi małym dziewczynkom takich prezentów.- Nie wytrzymałam.
- Asi przyniósł!
- Tak? Święty Mikołaj?
- Tak.- NAJMŁODSZA idzie w zaparte.- Ostatnio, jak ostatnio pisała, i przyniósł, a miała wtedy cztery lata i trochę.
- Może napisała, że ma dużo więcej lat.- kombinuje MŁODSZY.
- Trudno.- NAJMŁODSZA się poddaje.- To może jeszcze jednego jednorożca...
- I niespodziankę?
- A MŁODSZY poprosił o niespodziankę? No to ja też! Dwie niespodzianki. I jeszcze gitarę ze stojakiem. 

środa, 11 grudnia 2013

CZYTAMY: PEWNIE, ŻE LOTTA UMIE PRAWIE WSZYSTKO


- A pierniki kiedy będziemy robić?
- Jutro, wieczorem.
- Ekstra. Ja w tym roku robię lepsze pierniki niż w zeszłym. Jestem starszy, bardziej wprawiony, bo już kilka razy robiłem, a rok temu robiłem jeden raz mniej.
- A ja też umiem. A jak nie będę trochę umiała to będę papugować MŁODSZEGO.


I faktycznie. Z dużo większą wprawą, w tym roku w towarzystwie przyjaciół z sąsiedztwa, wycinali, sypali mąką, podjadali ciasto, lepili lukrem stół, zlizywali lukier z pędzli, sypali posypkami, wypełniając szczelnie szpary w podłodze. To najsmaczniejsze pierniki w tym roku! 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

CZYTAMY: "NIEZWYKŁY ŚWIĘTY MIKOŁAJ"

Trzydzieści stopni w cieniu, w brzuchu wiercąca się KROPKA. Ogród, trampolina, woda, dużo zimnej wody...
- Mamo, poczytasz nam?
Koc pod drzewem, w cieniu, dzbanek lemoniady, gołe stopy, spocona głowy. 
- Co czytamy?
- Findusa i Pettsona, mikołajowego!!!

Świąteczna półeczka z książkami znika wraz z "choinką golasem", światełkami z okien, kubkami w renifery, bałwanki i śnieżynki. Zawsze znika. Zawsze też jakaś bombka schowa się za komodą, igliwie w zakamarkach, a książka pachnąca piernikami pod poduchą...
I tak w tym roku została z nami, na nie świąteczny codzień, książka o Findusie i Pettsonie, o drewnianym Mikołaju i o Świętym Mikołaju.

piątek, 6 grudnia 2013

JAK NIE ZŁAPALI ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA

- Ale ja mam czyste.- NAJMŁODSZA wzruszyła ramionami.
Dopiero po chwili postanowiła wyrwać MŁODSZEMU szczotkę. MŁODSZY zaczynał właśnie czyścić kalosze:
- Im więcej butów poustawiam, tym więcej dostanę prezentów... Szkoda, że nie mogę się zamienić z tatą. On to ma buty na wielki prezent!
STARSZY nie wierzy w Świętego Mikołaja, o czym głosi z dumą i często. Jeszcze rok temu trochę wierzył, ale dorósł, wyrósł i chce by o tym cały świat się dowiedział, albo chociaż mama. W Świętego nie wierzy, ale rodziców dobrze zna i wie, że w wyczyszczone but nic nie włożą. A nuż, a widelec, porwał ich świąteczny szał i dostanie elektryczne skrzypce, tablet (ten najnajnowszy) i longboard. Wyczyścił jeden but. Jutro będzie dziwnie wyglądał w prawym bucie jakby bardziej, o kilka tonów jaśniejszym...
(Gotowy rys psychologiczny całej trójki, wystarczyło kazać im buty wyczyścić.)

niedziela, 2 września 2012

NOWY ROK. AHAAAAA!!!


Ograniczyć spożycie słodyczy. Oglądać tylko wartościowe, mądre, ambitne filmy. Sprawiedliwie rozdzielić obowiązki domowe. Dzieci w łóżkach przed 21.30. Rodzinna poranna gimnastyka. Wspólne wyjścia do muzeów i galerii. Nadrobić zaległości czytelnicze.


Spróbujcie powiedzieć czterolatkowi, że za chwilę kończy się rok:
a) zrobi minę w stylu: "ale, o co ci chodzi?!";
b) zacznie ryczeć, że się boi i że on nie chce;
c) pobiegnie do STARSZEGO i zaproponuje, by zjeść całe zapasy żelków.
MŁODSZY nie mógł się zdecydować, którą propozycję wybrać i:
1. najpierw zrobił minę "ale, o co ci chodzi?!" (brwi zmarszczone, usta przekrzywione, głowa lekko pochylona w prawo i wzrok pełen politowania dla mojej głupoty/naiwności);
2. potem do niego dotarło, co powiedziałam (a przynajmniej zdawało mu się, że do niego dotarło) i wpadł w panikę (płacz i krzyk: "Ja nie chcę jeszcze kończyć! Możemy jeszcze?!"), co do złudzenia przypominało akcję pod hasłem: Pozwól nam oglądać jeszcze jeden odcinek "Koziołka Matołka")
3. i w końcu wzięło górę łakomstwo/cwaniactwo:
- STARSZY, kończy się rok! Zjadamy do końca żelki z pudełka?!
- A to niby dlaczego?
- Jak koniec to koniec- MŁODSZY westchnął.
Chwilę później STARSZY, MŁODSZY i NAJMŁODSZA, do której też już dotarło, że coś się kończy, siedzieli w pokoju STARSZEGO na podłodze i pożerając żelki naradzali się, przy otwartych drzwiach (zupełny brak profesjonalizmu!)
- Jeden rok się kończy, inny zaczyna... Tak już jest i nawet tego nie zauważycie.
- Ahaaa!- MŁODSZY przecież się nie przyzna, że niewiele z tego rozumie.
- Koniec roku to jeszcze nie koniec świata. A koniec świata to nie temat na rozmowę z wami, maluchy. Musimy tylko przetrwać pierwszy tydzień i dalej nowy rok będzie już wyglądał mniej więcej tak jak ten stary.
- Ahaaaa!- A co miał MŁODSZY powiedzieć?!
- Nie wiem, co wymyśli w TYM nowym roku, ale pewnie będzie coś o słodyczach, oglądaniu filmów, muzeach, sprzątaniu, porannej gimnastyce... Klasyka.
- Ahaaaa!- powiedzieliśmy równocześnie MŁODSZY i ja. 
- Ale spoko! Przejdzie jej. Tydzień jakoś wytrzymamy!

A Wy, co sobie postanowiliście na ten nowy rok? I jak długo wytrzymacie? Byle nie za długo, bo dzieciaki mogą tego nie wytrzymać!




ŚWIĘTY MIKOŁAJ KONTRA MAMUŚKA!


A jak ja dorwę gdzieś jeszcze tego grubaska z białą brodą, w czerwonym płaszczyku... Zrobił show i w nogi! Leży teraz, bąki zbija i całemu światu wmawia, że musi odpocząć!


- NAJMŁODSZA, dasz mi jeszcze jedno ciastko?
- Nie- NAJMŁODSZA chowa za plecami paczkę ciastek, którą dostała jako zadośćuczynienie po niespodziewanej i nieprzyjemnej wizycie na izbie przyjęć pobliskiego szpitala.
- Daj ciasteczko, proooooszę!
- Nie.
- NAJMŁODSZA, jak dasz mi ciasteczko to Święty Mikołaj będzie się cieszył, że jesteś taka grzeczna i przyniesie Ci dużo prezentów.- MŁODSZY zastosował słynną i oklepaną przedświąteczną strategię.
Już na trzy tygodnie przed Świętami oprócz pisania listów i ich kolejnych wersji uaktualnianych o jeszcze jedno pudło klocków, lalkę, komiks...., ŻelkoŻercy zaczęli stosować szantaż "na Świętego Mikołaja":
- Jak mi nie pożyczysz gry to Ci Święty Mikołaj nie przyniesie samolotu!
- Uderzysz mnie to dostaniesz od Mikołaja rózgę!
- Mamo, poczytaj nam jeszcze godzinkę to Mikołaj przyniesie Ci ogromny prezent!
Rózga?! Jak się okazało, przez dobry tydzień MŁODSZY i NAJMŁODSZA nawet nie wiedzieli, co to jest ta straszna i groźna rózga: drapieżne zwierzątko, dwustustronicowa książka bez obrazków, pięciopak skarpetek..?! Gdy wytłumaczyłam im, że to taka licha gałązka, którą Święty Mikołaj rozdaje niegrzecznym dzieciom zamiast prezentu, dzieci wyglądały na trochę rozczarowane. Gdy STARSZY dodał, że to "potworna gałązka pożerająca prezenty" wszystko wróciło do normy, znów można się było strasznej rózgi bać.


CZY MY SIĘ DOCZEKAMY?!

Niech już przyjdą Święta! Niech już napchają się piernikami, pokręcą nosem na widok karpia, barszczu i kapusty, zaplamią obrus, wypatrując Świętego Mikołaja odcisną nosy na umytej szybie okna, strącą z choinki kilka bombek, rozpakują prezenty. Niech już przyjdą Święta!


- Mamo, teraz to już jest wersja ostateczna.
- To dawaj. Wrzucę dziś do kominka... Mam nadzieję...
- Mamo, ale MUSISZ wrzucić! Teraz to już nie ma czasu, trzeba jak najszybciej wysyłać. Zaraz są Święta.
- Panie-Mądralo-Teraz-Zaraz, to nie ja pisałam dziewięć wersji listu, nie ja nanosiłam kilkadziesiąt poprawek i nie ja aktualizowałam listę prezentów kilka razy dziennie.
- Oczywiście, miałem napisać list na kolanie, bez zastanowienia, wysłać z bazgrołami, skreśleniami i dopiskami, tak?!
- Przez cały rok tak właśnie odrabiasz zadania domowe i takie oddajesz nauczycielce i jakoś Ci to nie przeszkadza.
- Jejku, a Ty to łapiesz się każdej okazji by mnie trochę powychowywać...
- Iskierki nadziei, synku, nie okazji.
STARSZY z szelmowskim uśmieszkiem udaje, że dopisuje jeszcze coś do swojego listu:
-Kochany Święty Mikołaju, poproszę Cię tylko o jedno: mniej zrzędliwą mamę!- i ucieka.
Nie ma dziś ze mną żadnych szans, bo w ręce trzymam mopa na długim kiju i z tym to walecznym mopem rzucam się w pogoń. Trzy trafienia w tyłek, w końcu mop przystawiony do klatki piersiowej STARSZEGO:
- Odszczekaj to.
- Hauuu, hauuu. Wyślesz?
- Wyślę, jeśli będzie wiał południowy wiatr.

CZYTAMY: "ŚWIĘTY MIKOŁAJ" Mauri Kunnas

CZYTAMY: "ŚWIĘTY MIKOŁAJ"


Każdy z nas w końcu musi się zmierzyć z bardzo ważnym pytaniem: "A jak to jest z tym Świętym Mikołajem?" Ja jeszcze nie miałam odwagi, na mnie jeszcze przyjdzie czas. MŁODSZEGO wątpliwości dopadły w tym roku, a na pomoc przybył mu STARSZY... A Wy chcecie wiedzieć, jak to jest z tym Świętym Mikołajem?



- Mamo, a jak to jest z tym Świętym Mikołajem?- MŁODSZY dorasta, a to pytanie jest najlepszym tego dowodem.
- Ze Świętym Mikołajem? Teraz to jest strasznie zapracowany. Pilnuje elfów i skrzatów, żeby nie leniuchowały i zdążyły z produkcją zabawek na czas. Karmi renifery najlepszymi smakołykami.
- To Ty mamo wierzysz w Świętego Mikołaja?
- Oczywiście! A Ty?
- Ja to nie wiem... STARSZY mi powiedział, że do buta prezenty ty włożyłaś i tato. A Jaś widział, jak jego mama wkładała mu do buta słodycze...
- I co? Masz teraz wątpliwości?
- Bo to jest mamo poważna sprawa.
- Bardzo poważna.
I tak siedzimy sobie na schodach, bo schody to dobre miejsce do myślenia i rozmawiania o poważnych sprawach.