Zdążyć zjeść śniadanie, zdążyć na sanki i zdążyć na 12.00 do kina, a na dodatek ZDĄŻYĆ ZROBIĆ TO WSZYSTKO NIEDZIELNIE-NIESPIESZNIE... Prawie się udało, niedoróbki zręcznie zakamuflowałam.
- Kto pierwszy będzie w domu? Raz, dwa, trzy!
- Kto ułoży najszybciej najwyższą górę z mokrych rzeczy?
(Na stertach lądują kombinezony, buty, czapki, rękawiczki, szale... Trzy wysokie sterty zamiast krajobrazu po przejściu tornada!)
- Kto ostatni w samochodzie ten trąba!
- Kto ma ochotę na samochodowy piknik? Skórki od bananów wrzucamy do pudełka.
- A w którym rzędzie siedzimy?
- W dziewiątym.
- Nie ma. Jest rząd "iii" i "x" i "volvo"- MŁODSZY się poddaje.
- To są cyfry rzymskie. Szukajcie IX.
- Dziwne.
- Dziwne jest to, że dopiero dziś to zauważyłeś. Który już raz jesteś w tym kinie?
- Bo ja jestem coraz bardziej filozoficzny, i coraz bardziej się dziwę, i zauważam więcej rzeczy do zdziwienia.
Potem już tylko rytualna podsiadanka. Ja chcę z tej strony, ale obok ciebie, nie obok niej i żeby mi ten pan nie zasłaniał.
"NIESFORNY BRAM"


