Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lipca 2015

ABDYKOWAŁAM

"Ostatnio nie odwiedzałaś swojego profilu na Facebooku. Czeka na Ciebie 27 wiadomości, 123 zmiany statusu..."

Kochany Facebooku

Chwilowo nie mam czasu, czas mają oni (mój też oddałam im do dyspozycji). Zapomniałam haseł, PINów, kodów dostępu, reaguję tylko na: "Mamooooooo, pokażę ci, zobacz, chodź, jedziemy!" 
Napiszesz mi zaraz, że nie inaczej było tam? Może... Ale wtedy trzeba było jeszcze reagować na: "Spałaś już pięć godzin! Czas wstawać! Dawno nie było Cię w kuchni. Czekają na Ciebie ich śniadaniówki, skarpetki nie do pary, głowy nieuczesane. Drrrrrrrrryń." Tam rządził plan lekcji, plan dnia, plan nie do zrealizowania, napięty, spięty, bez poczucia humoru. Tu rządzą oni, tylko oni... 
A ja? Że niby znów na usługach? Że latam na ich każdy rozkaz, że spełniam każdą zachciankę? No pewnie! Mnie to już władza, sprawowania jej próby, zmęczyły, znużyły. Ja siebie jako władcy  nie lubię. Mnie władza męczy, dręczy, mi od władzy zmarszczki na czole wyłażą, kark się spina, mnie od tego panowania gardło i głowa bolą... Mnie się już przejadło... Nic nie muszę! Planować nie muszę, zdążyć nie muszę, przewidywać nie muszę. Dam sobą porządzić, z przyjemnością dziką, lekką głową, piegami od słońca na nosie.

Wczoraj łowiłam kijanki i maleńkie pstrągi. 
- Mamoooooo, ty nie łowisz! Ty mącisz! Albo łowisz albo nie mąć!
- KROPKA mąci, ja jej tylko pomagam. 
- Ty lepiej siedź i pilnuj wiaderka. I daj znać, jak się jakaś kijanka w żabę zmieni.- NAJMŁODSZA nie odrywa wzroku od płytkiej, wąskiej strugi. ("Mamo, idziemy nad rzekę! Łowić kijanuchy i wielorybuchy!")
- Przepoczwarzy! Tak się mówi!
- Poczwarki się przepoczwarzają! A kijanki... kijańczą albo żabią! To wszystko zależy do tego, od której strony się na to patrzy, od punktu stania to zależy.- I cap kijankę w siatkę na motyle.
Wczoraj pilnowałam kijanek (i małych pstrągów trochę też)...

Dzisiaj obserwowałam ptaszka.
- Mamo, patrz. On się musi cały schylić żeby zaświergotać. Może on pupą świergocze?.- NAJMŁODSZA tym razem głowę zadziera wysoko. 
- Kuprem.- MŁODSZY poprawia. 
- Chyba kutrem.- I nos zadziera NAJMŁODSZA jeszcze wyżej. 
- Kutrem to się ryby łowi.- MŁODSZY chwilę się zastanawia- Pewien ptaszek co świergotał kuprem chciał się przepłynąć kutrem okrutnie... 
- Mamo, wymyśl dalej!
- Rybak pozwolił, ptaszek śpiewał cudnie, ale, o rety!, jak na tym morzu dziś cuchnie!
- A dlaczego cuchnie?
- NAJMŁODSZA, ty jesteś gapa. Cuchnie jak się kuprem śpiewa.
- Aaaaaaaa... Pierdu śmierdu! Super wierszyk! Idziemy go opowiedzieć Kasi i Basi! A ty tu czekaj na nas.
Dzisiaj czekałam na nich, godzinę czekałam, bo akurat traktor przejeżdżał... to wsiedli.

I tylko MŁODSZY pilnuje, by codziennie kupić gazetę, najlepiej codzienną...
- I co, mamo? Jest coś?
- Jest! 
- "Lodowe góry Plutona"! Łaaaaaaaał! Czytaj dalej! 


"PROFESOR ASTROKOT ODKRYWA KOSMOS"
Dominic Walliman, Ben Newman
(Wydawnictwo Entliczek)

WIEK: M


- Pas Kuipera! To było w tej książce! Może ją jeszcze poczytamy, dopóki jest aktualna? 
Czytamy! Czekając na sierpniowe rozgwieżdżone niebo pełne spadających gwiazd ("Mamooooo, to jest dziecinna i bardzo nienaukowa nazwa."), czekając na kolejne doniesienia z sondy New Horizons, czekając na wielki powrót Plutona. ("Mamo, tak to się właśnie skończy. Pluton znów będzie prawdziwą planetą! Skoro i tak trzeba przemalować Eris na trochę mniejszą, to co im szkodzi. Fajny ten Pluton, mógłby być znów planetą, a nie taką niby, karłowatą.") 

Wakacje poszerzają horyzonty i wcale nie każą tam spoglądać..., kochany Facebooku.






czwartek, 14 maja 2015

JULEK, JULKA, CZERŃ I BIAŁE NIC

- I ty tutaj siedź, dopóki nie zjawi się yeti. Siedź i marznij. Nie ma zmiłuj. Chcesz spotkać yeti to siedź, a ja pójdę siku, a potem sobie chwilę poskaczę na trampolinie. Zawołaj mnie, jak przyjdzie. 
- Aaa... Kotki dwa... Szarobure obydwa... Aaaaaaaaaaa...
- Hej. Zimno ci?
- Nie, bo jestem pod kocem, ale MŁODSZY powiedział, że mam marznąć, więc udaję, że jest mi zimno. Lepiej żebym udawała bez koca, ale wtedy nikt by się nie domyślił, że jest zimno i że można zmarznąć. Aaa... Kotki dwa... Muszę śpiewać, żeby nie zasnąć, jak tak czekam i czekam...
- Na yeti? 
- Tak. Przyjdzie, zawołam MŁODSZEGO i zrobimy mu mnóstwo zdjęć do gazety!
- Do gazety?
- Tak! Żeby wszyscy wiedzieli, że yeti istnieje. Bo nikt mamo nie wierzy w yeti. Wszyscy wpadają w te wielkie ślady, ale nikt nie wierzy!!! Dziwne, prawda? I w smoki, i w ufoludki! Niedowiarki! Szkoda, że nie mogę poskakać razem z MŁODSZYM...
- Idź.
- Nie, bo się teraz bawimy.
- Czy ja wiem... On tam, ty tu...
- Bawimy się w czekanie na yeti.
- Ale ty czekasz, a on skacze...
- Bez sensu żebyśmy razem czekali. My nie umiemy razem siedzieć cicho. I yeti by usłyszał nasze gadanie i by uciekł... Ty ze mną teraz też nie gadaj!
- Widziałaś go?!- MŁODSZY przybiegł z ogrodu cały spocony.
- Nie.
- To teraz ja poczekam, a ty poskacz. Super zabawa, co? 
- Ekstra! I wcale się dziś nie kłócimy!

"Julek i Julka" 
Annie M.G. Schmidt, il. Friep Westendorp
Wydawnictwo Hokus-Pokus

WIEK: S (i ci, którzy tylko podsłuchują) 





czwartek, 16 kwietnia 2015

Nasza sąsiadka Siri

- Chciałabym mieć kota.
- Kota?
- Trzymałabym go pod łóżkiem, a czasem na łóżku i bym go... miała i przytulała, gdybym chciała.
- Przecież ty już masz kilka takich kotów pod łóżkiem. Dwie lalki, miś, pluszowy królik. Leżą, wystarczy wyciągnąć, otrzepać z kurzu i przytulić.
- Ale one nie żyją, nie ruszają się.
- To może i lepiej, skoro mają tylko siedzić pod łóżkiem i czekać, aż zechcesz je przytulić.
- I tak będę miała kota! Albo mi Święty Mikołaj przyniesie albo sobie znajdę i schowam pod łóżko. I już!


Czasem zaglądam pod łóżko. I wyciągam stamtąd koty kurzu i lalki, misie, pudełka, skarpetki, zeszyty, kredki... Kota w worku, kota-znajdy na razie nie znalazłam. 

- Mamo, masz sznur? Mocny, ale nie za mocny. Mógłby być niebieski, ale nie musi. Ale może masz niebieski?
- Mam wstążkę. Różowa czy żółta?
- Niebieskiej nie masz? Trudno.
- A co robicie?
- Bawimy się w pieska. Ja jestem panią, a MŁODSZY jest pieskiem, a KROPKA bruździ! Mogłabyś ją wziąć? 
- A nie mogłaby być... kotkiem?- Odpowiadam na maile, rozpakowuję zmywarkę, rozwiązuję ze STARSZYM zadania z matematyki, jeszcze mi tylko KROPKI tu brakuje.- Chciałaś mieć kotka!
- To powiedz jej, żeby leżała pod łóżkiem. Ona wszystko wyciąga, rozrzuca.
- Kotki już tak mają. Daj jej ten sznurek. 
- Ten sznurek to smycz dla MŁODSZEGO, bo on łazi sobie, gdzie mu się podoba.
Nie powierzę opiece NAJMŁODSZEJ kotka, psa, świnki morskiej, a nawet rybki (na pewno kazałaby jej pływać w kółko, zgodnie z ruchem wskazówek zegara). Jak sobie tylko pomyślę, o tych biednych zwierzątkach NAJMŁODSZEJ...
- NAJMŁODSZA!  Wypuść KROPKĘ z szafy!!!

"SIRI I NOWI PRZYAJCIELE"
Tina Nopola, il. Mervi Lindman
(Wydawnictwo Wilga)

WIEK: S



Siri chciała mieć rodzeństwo. Nic z tego. Chciała mieć psa. To nie to samo co rodzeństwo, ale zawsze coś. Ale jak tu znaleźć psa, który tak samo jak Siri jest samotny, nie ma przyjaciela, psa, z którym nigdy nie byłoby nudno? Rodzice mogą porozmawiać z Siri w "zagodzinę", a ona chce teraz! Może sąsiad odda jej swojego psa? Może na podwórku wałęsa się jakiś zagubiony czworonóg? Może ci trzej chłopcy pomogą Siri znaleźć przyjaciela?

Im więcej czytam skandynawskiej literatury dla dzieci, tym bardziej chcę tam być, żyć, tam wychowywać dzieci... I cicho sza! Nic nie wskazuje na to, bym się miała w najbliższym czasie przeprowadzać. Niech to będzie taka moja magiczna, sielska kraina, może ciut chłodna. Nie potrzebuję w tej chwili żadnych świadectw, relacji z dalekiej północy, które mogłyby zburzyć, albo co gorsza potwierdzić ten obraz. (Tak, najlepsze kryminały, że strach sie bać,  też pochodzą ze Skandynawii. Cicho sza!)



Pippi, Stina, Tsatsiki, tato, rodzinka Różyczków, Findus, Muminki, a od dziś rownież Siri, mieszkalibyśmy po sąsiedzku. Na obiad pierniczki, turbot, albo naleśniki. Szkoła? Jaka szkoła?! Zabawa od rana do nocy. Że czasem nie wypada? Nie wypada to kamyk z zamkniętej kieszeni i pomysł z głowy, gdy zatkać nos i uszy! (Tak mówi MŁODSZY, a MŁODSZY wie, bo sprawdzał.) I nigdy nie byłoby nudno. I smutno byłoby tylko chwilkę, by móc się przytulić i pocieszyć. I przyjaciół mielibyśmy najlepszych! Znamy ich, lubimy, lubimy robić to co oni. Czego więcej trzeba?!

- Ja nie wiem, ilu mam przyjaciół, tylu ich już mam!
- Nie można mieć tak dużo przyjaciół! Kilku masz nieprawdziwych, albo tylko trochę!
- Skąd wiesz?
- Bo przyjaciel to nie byle kto! Trudno jest być przyjacielem!
- Dlaczego?
- Przyjaciel, jak ty chcesz tańczyć na środku klasy, to..., to musi tańczyć też, albo chociaż klaskać, żeby ci nie było wstyd i głupio. 
- Jaś by na pewno nie tańczył i nie klaskał... Mam jednego przyjaciela mniej. Jutro mu to powiem! Że wcale nie jest moim przyjacielem tylko kolegą z przedszkola!



A w niedzielę 19 kwietnia w ramach spotkań z cyklu "CzekoCzytanie" przeczytamy jeszcze raz, wspólnie, ucho w ucho, książkę "Siri i przyjaciele". I zastanowimy się, kto to jest przyjaciel? Czy przyjaciel jest potrzebny? Jak znaleźć przyjaciela?
Do zobaczenia!

czwartek, 26 marca 2015

ZOBACZ WIERSZ ALBO... TUWIM SIĘ NIE NUDZI!

- A jak wygląda h?- pyta NAJMŁODSZA znad kartki pełnej niezgrabnych, powykręcanych liter.
- Jak drabina, z jednym szczeblem.
- A po co komu drabina z jednym szczeblem?
- Żeby zawiesić na drzewie huśtawkę.
- Za niska.
- Żeby hipopotam nie spadł z wysoka, gdy będzie chciał powiesić huśtawkę, wchodząc na drabinę.
- Dlaczego miałby spaść?
- Bo jest cholernie ciężki!- wtrąca STARSZY.
- Raczej hiper hura horrendalnie ciężki! A cholera ma tę ce-chę, że się pisze przez "ch"! (czyt. ce-ha)
- Przez was teraz nie pamiętam, co chciałam napisać! Cholera!

A potem umiemy już pisać. Piszemy całe słowa, zdania i wypracowania. Litery nam powszednieją i zapominamy, że D ma duży brzuch, bo zjadło dynię, a B wygląda jak pupa hydraulika, a hydraulik to jest pan, co rury naprawia, spod zlewu mu tyłek wystaje. A rury są powykręcane jak RURS, bo czasem w rurze sssssyczy...

A potem już nam do głowy nie wpada, a może po prostu nie wypada, by jabłko zapisać na zielono, albo na żółto z rumieńcem czerwonym. 
Liniom i kratkom się nie mieści, by zakręcić zakrętem, poplątać sznurowadło...

"TUWIM. WIERSZE DLA DZIECI"
Julian Tuwim
opracowanie graficzne: G. Urbańska, M. Hanulak, G. Gurowska, M. Ignerska, A. Niemierko, A. Kucharska-Zajkowska, J. Wróblewska
(Wydawnictwo Wytwórnia)

WIEK: XS, S  
(a książki mają to do siebie, że w tym rozmiarze każdemu do twarzy, i nie pije pod pachami!)

Tuwima wiersze każdy zna.
Halo, lo, lo, murzynek Bambo.
Abecadło spadło, hukło i trach rzepkę wyciągnęli.
Pod kanapą, na kanapie, w Śpiewowicach i w aeroplanie.
Każdy choć parę wersów w pamięci wyszuka i po chwili wyduka.
(może z wyjątkiem jegomościa z zagadkowym supełkiem na trąbie)

Lat temu kilka po Tuwima sięgnęło siedem graficzek, a my dostaliśmy do rąk wiersze jak nowe: odświeżone, odkurzone, oskrobane z kiczowatych kolorów i kanonicznej patyny. I znów słychać rytm, brzmienie, żart i geniusz.
Artystki interpretują Tuwima bez kompleksów, grają jak równy z równym: kształtem, kolorem, rymem i rytmem. Każda z artystek pracowała w charakterystycznej dla siebie technice, idąc za własną intuicją i wrażliwością, a udało im się stworzyć dzieło jednolite i kompletne. Tekst i ilustracja są równoprawnymi elementami, nierozdzielnymi, czasem wręcz trudno rozróżnialnymi- słowo staje się obrazem, ilustracja zbudowana jest z liter.








I choć znamy już na pamięć większość wierszy z tej książki, to czytamy. Obrazy czytamy, wciąż i wciąż, bo na pamięć nauczyć się ich nie sposób. 



Tym razem do czytania i wspólnej zabawy zaprosiłam bohaterów wierszy Juliana Tuwima.
Znacie? No pewnie! Znudziło Wam się? Nie wierzę! 
Litery ułożymy do rytmu, słowa namalujemy, obrazy napiszemy. 

sugerowany wiek uczestników: 5-8 lat
czas trwania: około 1h
nie ma zapisów, nie ma opłat

12 spotkań/12 książek/12%rabatu na 12. urodziny CZEKOLADY.
Zapraszają: CZEKOLADA CAFE, BOOKAREST i ŻELKOŻERCY

czwartek, 12 marca 2015

GĄSIENICE, DZIURKI, MĄDROSTKI I KOLORY




Zapraszam na 2. CzekoCzytanie
Będziemy czytać, bawić się, tworzyć...

- Pamiętasz!? Pamiętasz, mamo?! KROPKA miała przebranie gąsienicy! Pamiętasz? Gdzie ono jest? Można by ją przebrać za gąsienicę! Poszukasz?
- Cioci dałam, dla MI.
- To nie było zbyt mądre, mamo...  Musimy pojechać i odebrać. 
- Chyba możemy, bo cioci i MI też się już nie przyda...
- No właśnie. U cioci się kurzy, albo gniecie w szafie, a nam się teraz przyda!
- Lalkę będziesz mogła przebrać za gąsienicę.
- Nie. KROPKĘ przebierzemy! Będzie śmieszniej.
- KROPKA już się nie zmieści.
- Gdzie się nie zmieści?
- W co się nie zmieści. W ubranko-gąsienicę się nie zmieści...
- To tylko do zdjęcia! Może być trochę za ciasne.
- A zdjęcie to ja mam! Poczekaj. Zaraz... Gdzie to było? O, popatrz!
- A kto to jest?
- No gąsienica, to znaczy KROPKA! 
- Taka mała??!!

wtorek, 3 marca 2015

MI NA ZŁOŚĆ!

Bam bam booooom. Bam bam boooom. Kap kap kap. Kap kap kap. 

Siedzi na podłodze, stuka palcami w podłogę. I melorecytuje. 
- Mama!!! Mamaaaa Muuuuuu! Czyta? 
- Znajdź książkę, poczytamy. 
- Czyta, czyta. Laloooo, bam bam boooooom.
Skrobie się na czworakach po schodach. Biegnie do swojej półki z książkami. 
- Lalooooooo! Tin, tin, tiiiiin. Mama śpi, tata śpi.
- Znalazłaś?





czwartek, 29 stycznia 2015

DZIKI ZWIERZ

A u nas zamieszkał dziki zwierz
Pewnego dnia już tu był. MŁODSZY (lat 7) mówi, że nie zapraszał. NAJMŁODSZA (lat prawie 6) upiera się, że zwierz jej kogoś przypomina. 

Zwierz kudłaty, poczochrany taki, potężny, ogromniasty, długokończyniasty. 
Porusza się wolno, przygarbiony nieco, jakby go ta olbrzymiastość uwierała, długaśność przeszkadzała. Jakby nie przywykł... 



Wyłazi ze swojej kryjówki, by zapolować na coś z lodówki, miski, garnka, dzbanka, a potem... wiadomo. To udomowiony zwierz. Korzysta z toalety! Nie kuwety, nie na smyczy, nie w doniczki, nie pod łóżko. Jak nie całkiem dziki zwierz...

środa, 14 stycznia 2015

CZYTANIE NA GŁOSY Z POKAZYWANIEM

- Ale nie pokazujesz! 
- Miałam zmieniać głos. Zmieniam.
- Ale musisz jeszcze pokazywać, gdzie jesteś, bo się gubię.
Od godziny powinni spać. Nie wiem, co na to zegar, ale przecież czas jest pojęciem względnym. Cierpliwość skończyła mi się godzinę temu. Wniosek jest zatem prosty: dla nas wszystkich byłoby lepiej, gdyby od godziny już spali.
- Drugą ręką pokazuj! Tą nie, bo mi zasłaniasz!
- To niesprawiedliwe! Teraz mi będziesz zasłaniać. Już widzę, że nie będę widzieć. Zawsze to mi zasłaniasz!

Trzymam książkę pod odpowiednim kątem, odpowiednio wysoko. Czytam dziewczynką, mamą, karzełkiem, trollem też czytam. Wskazuję palcem obrazki, wyginając przedramię w U. 
I jestem pewna, że od godziny powinni już spać, a to nie jest dobry czas na czytanie/ogrywanie/oglądanie komiksu z dziećmi.



czwartek, 4 grudnia 2014

CZYTA, BIEGNIE, BAAAM, BUMMMM, CZYTA, MUUUU...

- Czyta, czyta, czyta!
- Dobry pomysł. Siadaj tutaj. Kawy się napijesz? Może koc? Lampkę zapalić?
- Czyta, czyta, czyta!
- Czytaj, a mama zdą... Gdzie idziesz?!

KROPKA czyta, czyta, czyta. Szybko czyta. Uwielbia kartkować książki "miękkokartkowe" (wszystkie prawa zastrzeżone: NAJMŁODSZA!). 
TRRRRRRR... TRRRRRRR...

wtorek, 2 grudnia 2014

CEBULKA, MONSTERHAJE I NIESPODZIANKI

- Jak się pisze "mógłbyś"?
- A jak ja mam napisać? Nie umiem pisać. No dobra, odpatrzę od MŁODSZEGO.

- Mamo, czy ty pamiętasz, co ja jeszcze chciałem?
- Dłuuuuugi szal w kolorowe paski, filiżankę i najnowszą książkę...
- Ja. Co ja bym chciał, mamo!
- Niespodziankę. Niespodziankę byś chciał!
- Jesteś genialna!

- A co ty tam napisałeś?
- Lego Star Wars i Lego City, zegarek niepsujący się, szkatułkę na kluczyk, nową część Muminków i pirata Rabarbara i Hildy. 
- A ja? Co ja napisałam?!- Do NAJMŁODSZEJ dotarło, że "odpatrzanie" od brata ma krótkie nogi i daleko idące konsekwencje.
- Ty na razie napisałaś: "Święty Mikołaju, czy mógłbyś mi podaro...".
- Uffffff... Mamo, możesz mi napisać resztę. Ja Ci podyktuję. Dwa jednorożce fioletowe. I... coś monsterhajowego. 
- Święty Mikołaj nie przynosi małym dziewczynkom takich prezentów.- Nie wytrzymałam.
- Asi przyniósł!
- Tak? Święty Mikołaj?
- Tak.- NAJMŁODSZA idzie w zaparte.- Ostatnio, jak ostatnio pisała, i przyniósł, a miała wtedy cztery lata i trochę.
- Może napisała, że ma dużo więcej lat.- kombinuje MŁODSZY.
- Trudno.- NAJMŁODSZA się poddaje.- To może jeszcze jednego jednorożca...
- I niespodziankę?
- A MŁODSZY poprosił o niespodziankę? No to ja też! Dwie niespodzianki. I jeszcze gitarę ze stojakiem. 

piątek, 28 listopada 2014

PRZERÓBMY KANON

MŁODSZY (klasa 1.) z dumą pokazał mi kilka tygodni temu swoją pierwszą, szkolną listę lektur. Lista trąci myszką. Fakt. "Plastusiowy pamiętnik", "Pilot i ja", "Nasza mama czarodziejka", "Na jagody", ...

STARSZY (klasa 6.) lektur szkolnych ma "zadawanych" mało. W tym roku: "Opowieści z Narni. Lew, czarownica i stara szafa", "Ten obcy", "Chłopcy z Placu Broni", "Janko Muzykant". Nowości brak. 

MŁODSZY powoli próbuje sam czytać pierwszą szkolną lekturę. Zaczął od "Pilot i ja": książka po tacie, wyjątkowa. Okazuje się, że tato był mały, że wtedy były książki z obrazkami kolorowymi, a nie czarno-białymi i że tato po tych książkach bazgrał, o zgrozo! MŁODSZY nie czyta jeszcze płynnie, ale lektura mu sie podoba. 
MŁODSZEMU dużo czytam ja. Sam czyta jeszcze niewiele. Z najnowszą literaturą dla dzieci jesteśmy na bieżąco. Niektóre książki czytamy po kilkanaście razy. Czytamy kilka książek naraz. I trochę zaniedbujemy "starocie".



STARSZY czyta lektury bez problemu. Jedne podobają mu się bardziej, inne mniej. Oprócz tego czyta sporo. Książki wybiera sobie sam, a niektóre podtykam mu ja. STARSZY jest wszystkożerny, tylko czasem mu któraś pozycja zaszkodzi:
- To było wyjątkowo nudne.
- Mamo, mogę do Was przyjść spać, bo się boję.
- Musiałem dokończyć książkę i nie miałem już czasu odrobić zadań.

Rzadko zdążę dołączyć się do jakiejś z aktualnych dyskusji. Albo ja nie mam czasu, albo dyskusja szybko przestaje być aktualną. Tym razem nie ma obaw. Temat wraca co jakiś czas: będę pół akapitu za peletonem, albo przez chwilę przed wszystkimi.
(Gazeta Wyborcza, "Czas przewietrzyć kanon lektur w podstawówce." po linkach do kłębka)

Szkolny kanon lektur. Ideologia. Popularyzacja czytelnictwa. Całość czy fragment. Wietrzenie, a może przeciąg. 

poniedziałek, 24 listopada 2014

CHCIAŁABYM, ŻEBY TO BYŁO SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE

DZIEŃ 1.

- Pomożecie mi rozpakować?
- A co to jest?- NAJMŁODSZA bardzo chciałaby dostać kota, ale niekoniecznie w worku.
- Chyba książka... Albo koszula! Wiesz, że koszule też się pakuje w taki prostokąt?!- MŁODSZY coraz więcej wie!
- A to jest czyja książka?
- Nasza. Dostaliśmy w prezencie.
NAJMŁODSZA nie odpuszcza:
- Ale tu jest napisane Twoje imię.
- Tak? Ale ja się z Wami podzielę.
- A może to nie jest dla dzieci? Czy Ty choć trochę domyślasz się, co tam jest?!- MŁODSZY wie, że czasem nie wie!
- Trochę się domyślam, bo wiem, kto nam przysłał tę paczkę, ale może po prostu otworzymy?

- Ale jak będzie taka bardziej dla mnie..., ta książka, jeśli to jest książka,... to może być wtedy bardziej moja?- I MŁODSZY wie, że niespodzianki są zazwyczaj MIŁE!

czwartek, 13 listopada 2014

MŁODSZY, NAJMŁODSZA (I INNI) CZYTAJĄ "PRZYGODY W RAJU"

- Którą chcesz? Bo ja tę. Ty masz tę. Potem się zamienimy.
Zapytała. Zadecydowała. Zasiadła. Cała NAJMŁODSZA! 
MŁODSZY zabrał ze stołu drugą książkę, usiadł obok siostry.
- I tak tą chciałem. Jest dużo ciekawsza.
- Nie wiesz. Nie czytałeś.
- Ale się zapowiada.
- Co się zapowiada?
- Okładka! 
- Moja też się zapowiada.

Po 10 minutach...
- Skończyłam. 
- Tylko obejrzałaś obrazki.
- Wszystko już wiem.
- Nic nie wiesz. Nie przeczytałaś.
- Wszystko wiem.
- To opowiedz.
- Nie, bo nie będziesz miał niespodzianki. Sam sobie przeczytaj!

poniedziałek, 9 czerwca 2014

KOSMOS PEŁEN "NIEWIEMÓW"

- Mamo, ja Cię kocham jak stąd do Księżyca i z powrotem!
- A ja Cię kocham nieskończenie!
MŁODSZEGO na chwilę zatyka absurdalność mojej wypowiedzi i:
- A ja Cię kocham jak stąd do Księżyca i z powrotem, i jeszcze raz!

MŁODSZY miał wtedy cztery lata. Ani ja, ani on nie wiedzieliśmy wtedy, jak daleko jest z Ziemi na Księżyc i co to jest nieskończoność. 
Do teraz próbujemy ustalić jak bardzo się kochamy:
"milion i pięćsetdziewięćset",
"tak samo jak tatę, trochę mniej niż STARSZEGO i NAJMŁODSZĄ",
"prawie wcale skoro nie chcesz mi tego kupić",
"myślałem, że zniknęłaś i..." (dalej był już tylko płacz i przytulasy),
"jak żółw kocha swoją skorupę".

Już prawie wiemy, jak daleko jest na Księżyc, czym tam polecieć, co ze sobą zabrać...
A o nieskończoności... MŁODSZY wie, że to coś co się nie kończy i wie, że "to bez sensu, na pewno jest koniec, tylko nikt tam nie był, albo mu się już dalej liczyć nie chciało".

środa, 4 czerwca 2014

KSIĄŻKA NA RAZ (A POTEM JESZCZE RAZ)

Są książki, których nie można przerwać byle jak i byle gdzie. Nie można zostawić na całą noc samotnego Aslana przywiązanego do kamiennego stołu. Trzeba doczytać jeszcze kilka stron, żeby być pewnym, że Madika przeżyła upadek z dachu. Nie sprawdza się u nas serialowe cięcie, zawieszenie akcji na tydzień, do następnego rozdziału.  
Są książki, które trzeba czytać od początku do końca, na raz. I tak właśnie jest z książkami o Duni, która bardzo często była szczęśliwa, ale nie zawsze. 


NAJMŁODSZA wie, że zaraz wydarzy się coś strasznego. Nim zaczęłyśmy czytać przkartkowała książkę w poszukiwaniu ilustracji. NAJMŁODSZA coś tam wie, czegoś się domyśla i... czeka.  Czeka, aż w życiu jej książkowej przyjaciółki Duni stanie się coś strasznego. NAJMŁODSZA zwija się w kłębek, zagryza wargi, a oczy ma czerwone. Czytam, zdanie po zdaniu, połykając łzy, bo Dunia, bo NAJMŁODSZA. Gdy najgorsze ma się już nie wydarzyć, gdy wydaje się, że wszystko będzie dobrze, moja córka wreszcie zaczyna oddychać. Książkę czytamy na raz, bo w takich chwilach nie zostawia się przyjaciół.


- Ja bym nie chciała żeby...
- Wiem córeczko. Wiem. 
- Bo przecież Dunia nie ma już mamy. A ja mam i mamę i tatę. I tak jest najlepiej.
- Tak jest najlepiej.
- Ale... Ty kiedyś umrzesz, prawda?
- Prawda.
- I wtedy będę mogła sobie zabrać twoją sukienkę i lakier do paznokci?
- Oczywiście. Są twoje.
- Ale nie teraz.
- Oczywiście, że nie teraz.
- Teraz jeszcze jestem za mała, prawda?
- Prawda.
- I tata Duni... Dunia też jest jeszcze za mała. Ale mama Duni umarła. A Dunia była mała. Ty teraz nie umrzesz?
- Oczywiście, że nie...

Oczywiście, że nie... Omijam Córeczko drewniane kościoły, czarne koty i drabiny. Odżywiam się zdrowo, nie palę. Zapinam pasy, nie przekraczam prędkości. Nie uprawiam sportów ekstremalnych (chyba, że do takich zaliczyć wychowywanie Ciebie i Twojego rodzeństwa). Smaruję się kremem z filtrem. Regularnie się badam. I mam nadzieję... Mam nadzieję, że jest jako taki porządek na świecie, że nie ja, nie my, że... długo i szczęśliwie. 

"KIEDY OSTATNIO BYŁAM SZCZĘŚLIWA"
Rose Lagercrantz, il. Eva Eriksson
(Wydawnictwo Zakamarki)

WIEK: M


To trzecia już książka o szczęśliwych (i nie tylko) chwilach z życia pierwszoklasistki Duni. (O pierwszej już pisaliśmy- po linku do kłębka) Dunia ma tatę, ma przyjaciółkę, ma dwie świnki morskie. Dunia pisze książkę o swoim szczęśliwym życiu. Czas wreszcie dopisać zakończenie... Ale raczej nie dziś. Dziś będą: strach, łzy, zimno i cisza. O wiele za dużo, jak na tak małą dziewczynkę. A może nie powinnam czytać dzieciom o tacie Duni, który leży na oddziale intensywnej terapii, o Duni, która tak bardzo cierpi? A może nie powinno się pisać książek o dziewczynkach, które nie mają mamy, a za chwilę mogą stracić tatę? Jestem pewna, że świat powinien być więcej niż jako-tako-poukładany, a każde życie zasługuje na szczęśliwe zakończenie. Jestem tego pewna tak bardzo, jak tego, że świat nie zawsze taki jest, że nie ma samych szczęśliwych chwil, a dzieci doskonale o tym wiedzą, czy im o tym czytamy czy nie. Dunia będzie bardzo nieszczęśliwa i bardzo szczęśliwa, na zmianę i... jednocześnie. Nie ma przecież złych uczuć, nie ma przecież emocji nie w czas i nie na miejscu. Książki o Duni uczą nazywać uczucia, oswajają emocje. 


- Ale super!  O tym Dunia marzyła! Wakacje z Fridą! Ta Dunia to jednak jest szczęśliwa! A tato potem do niej przyjedzie? Tylko może lepiej pociągiem. Rowerem nie. Lepiej nie rowerem... 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

ALBERT, PO PROSTU

MŁODSZY lubi zostawać ze mną w domu. Czasem NAJMŁODSZA  ma ochotę zostać ze mną w domu. Zdaża się, że obydwoje nie mają ochoty iść do przedszkola. Bywa, że chorują... razem i na zmianę. Podsumowując. Wagarujemy na potęgę. Hulaj dusza, szkoła dopiero za rok. (STARSZEMU współczujemy, bo przecież nie przyznamy się, że i on czasem lubi zostać w domu.)

Ilu by ich w domu nie było, czasem mam wrażenie, że są ze mną wszyscy, cały czas, tylko nie zawsze ich widzę. 

piątek, 23 maja 2014

DINOZAUR OLBRZYMIASTY I POŻYCZALSCY WYKURZENI

Znów jest o pół godziny za późno, o parę stron za daleko... KROPKA zasnęła mi na rękach. NAJMŁODSZA i MŁODSZY ani myślą spać. MŁODSZY najwyraźniej jednak o czym myśli:
- Co robisz?
- Rozglądam się. Myślę, co bym ze sobą zabrał, gdyby nas wykurzyli, jak ICH.
- Nas to chyba nikt...
- Nigdy nie można być pewnym! Znaleźli kość dinozaura ogromniastego-przewielkiego to może... (po linku do kłębka) Nie wiesz,  czy nie ma większych od nas!
- No tak. To co byś zabrał?

wtorek, 20 maja 2014

CZYTANIE DLA ZAAWANSOWANYCH

Nadal sporo czytamy, a jakże... Cóż począć. Zwyczaj paskudny, natrętny jak mucha przymus, nałóg pochłaniający czas i pieniądze. Ale co ja Wam będę tłumaczyć... A co ostatnio czytacie? A może powinnam zapytać o to, gdzie i jak czytacie? Powiedz mi, w jakiej pozycji czytasz, a powiem Ci jaki typ osobowości reperezentujesz. Na ławce w parku, na parapecie, na tronie w koronie? 
"Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze mała...", jak mówi pięcioletnia NAJMŁODSZA, nim zaczęłam pisać o książkach, które czytamy, napisałam o tym JAK czytamy (po linku do kłębka). Czas zaktualizować dane. 

środa, 15 stycznia 2014

CZYTAMY: "BABCIA RABUŚ"

Wyobraź sobie, że twoja babcia jest złodziejką. Wyobraź sobie, że w puszce na ciastka chowa drogocenne kamienie. Wyobraź sobie, że twoja babcia, gdy Ty śpisz obrabia pobliskie sklepy jubilerskie.
A teraz mam dla ciebie jeszcze trudniejsze zadanie. Wyobraź sobie, że twoja babcia była kiedyś dzieckiem, wagarowała i psociła, czasami nie myła zębów. Wyobraź sobie, że twoja babcia podrywała chłopaków na długie warkocze i jeszcze dłuższe nogi, wracała po nocach do domu. Wyobraź sobie, że Twoja babcia ma jakąś tajemnicę. Czas wziąć babcię na spytki, a książkę "BABCIA RABUŚ" do ręki.

Skończyłam czwarty z dwóch rozdziałów, który miałam im przeczytać przed snem. NAJMŁODSZA już podsypia, STARSZY wisi do góry nogami na drabince łóżka, KROPKA żuje bawełnianego lwa, MŁODSZY kombinuje.
- Szkoda, że moja babcia nie śmierdzi kapustą.
- ???
- Coś za coś. Śmierdzi kapustą, ale jest rabusiem. Sama mówiłaś, że nie można mieć wszystkiego.
- Albo rybki albo terrarium. Prawda, mamo?- A jednak NAJMŁODSZA jeszcze nie zasnęła.

środa, 11 grudnia 2013

CZYTAMY: PEWNIE, ŻE LOTTA UMIE PRAWIE WSZYSTKO


- A pierniki kiedy będziemy robić?
- Jutro, wieczorem.
- Ekstra. Ja w tym roku robię lepsze pierniki niż w zeszłym. Jestem starszy, bardziej wprawiony, bo już kilka razy robiłem, a rok temu robiłem jeden raz mniej.
- A ja też umiem. A jak nie będę trochę umiała to będę papugować MŁODSZEGO.


I faktycznie. Z dużo większą wprawą, w tym roku w towarzystwie przyjaciół z sąsiedztwa, wycinali, sypali mąką, podjadali ciasto, lepili lukrem stół, zlizywali lukier z pędzli, sypali posypkami, wypełniając szczelnie szpary w podłodze. To najsmaczniejsze pierniki w tym roku!