CZYTAMY: "LATO GARMANNA"
Moje dzieci nie mają pamięci do imion. W przedszkolu NAJMŁODSZA bawi się z "koleżanką" albo z "tą drugą koleżanką", a ostatnio bardzo często z "koleżanką w sukience". Swoje ukochane pluszaki nazywa, a jakże, ale według bardzo prostego schematu: lala ma na imię lala, miś to po prostu misiu misiu, a kameleon: kamelelelon lelelon (i wszelkie inne warianty). MŁODSZY ze STARSZYM ostatnio bardzo często zapominają nawet swoich imion i używają coraz mniej wyszukanych zamienników, nie wartych cytowania.
A jak zapamiętać tak egzotyczne imię? Garmann. Nie ma szans.
"LATO GARMANNA"
Stian Hole
Wydawnictwo FISO
(OBRAZ = SŁOWO)
"LATO GARMANNA"
Stian Hole
Wydawnictwo FISO
(OBRAZ = SŁOWO)
- Mamo, nie mogę znaleźć tej książki, tej o tym chłopcu z biedronką na nosie.
- Nie kojarzę, MŁODSZY.
- Ja już chyba wiem, mamo. Tam, gdzie są takie staruszki i jedna jeździ na deskorolce?
- Nieeee... Tam są jeszcze bałwany i motylki... - MŁODSZY wpatrywał się w półki pełne książek.
- No przecież mówimy o tym samym. Mamo, jak miał na imię ten chłopiec, który bał się szkoły i miał motyle w brzuchu?
