Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2015

NIE-DO-WYMYŚLONA HISTORIA

Założenie było takie: nie piszemy o książkach, o których nie warto pisać. Jest przecież tyle książek, o których pisać trzeba, pisać chce się... Tym razem robię wyjątek, bo to pierwsza próba recenzencka MŁODSZEGO. 
- Mamo, ale lepiej było poczekać, aż przyjdzie im do głowy lepszy pomysł... A to jest jakieś takie nie-do-wymyślone. Ja wiem, że oni się bardzo chcieli pochwalić tymi wykopaliskami i wszystkim o tym opowiedzieć. I dzieciom chcieli pokazać i ich nauczyć, bo czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał, a Jaś szybko rośnie, ale...  To jest bardzo nie-do-wymyślone.

czwartek, 29 stycznia 2015

DZIKI ZWIERZ

A u nas zamieszkał dziki zwierz
Pewnego dnia już tu był. MŁODSZY (lat 7) mówi, że nie zapraszał. NAJMŁODSZA (lat prawie 6) upiera się, że zwierz jej kogoś przypomina. 

Zwierz kudłaty, poczochrany taki, potężny, ogromniasty, długokończyniasty. 
Porusza się wolno, przygarbiony nieco, jakby go ta olbrzymiastość uwierała, długaśność przeszkadzała. Jakby nie przywykł... 



Wyłazi ze swojej kryjówki, by zapolować na coś z lodówki, miski, garnka, dzbanka, a potem... wiadomo. To udomowiony zwierz. Korzysta z toalety! Nie kuwety, nie na smyczy, nie w doniczki, nie pod łóżko. Jak nie całkiem dziki zwierz...

środa, 14 stycznia 2015

CZYTANIE NA GŁOSY Z POKAZYWANIEM

- Ale nie pokazujesz! 
- Miałam zmieniać głos. Zmieniam.
- Ale musisz jeszcze pokazywać, gdzie jesteś, bo się gubię.
Od godziny powinni spać. Nie wiem, co na to zegar, ale przecież czas jest pojęciem względnym. Cierpliwość skończyła mi się godzinę temu. Wniosek jest zatem prosty: dla nas wszystkich byłoby lepiej, gdyby od godziny już spali.
- Drugą ręką pokazuj! Tą nie, bo mi zasłaniasz!
- To niesprawiedliwe! Teraz mi będziesz zasłaniać. Już widzę, że nie będę widzieć. Zawsze to mi zasłaniasz!

Trzymam książkę pod odpowiednim kątem, odpowiednio wysoko. Czytam dziewczynką, mamą, karzełkiem, trollem też czytam. Wskazuję palcem obrazki, wyginając przedramię w U. 
I jestem pewna, że od godziny powinni już spać, a to nie jest dobry czas na czytanie/ogrywanie/oglądanie komiksu z dziećmi.



czwartek, 4 grudnia 2014

CZYTA, BIEGNIE, BAAAM, BUMMMM, CZYTA, MUUUU...

- Czyta, czyta, czyta!
- Dobry pomysł. Siadaj tutaj. Kawy się napijesz? Może koc? Lampkę zapalić?
- Czyta, czyta, czyta!
- Czytaj, a mama zdą... Gdzie idziesz?!

KROPKA czyta, czyta, czyta. Szybko czyta. Uwielbia kartkować książki "miękkokartkowe" (wszystkie prawa zastrzeżone: NAJMŁODSZA!). 
TRRRRRRR... TRRRRRRR...

wtorek, 2 grudnia 2014

CEBULKA, MONSTERHAJE I NIESPODZIANKI

- Jak się pisze "mógłbyś"?
- A jak ja mam napisać? Nie umiem pisać. No dobra, odpatrzę od MŁODSZEGO.

- Mamo, czy ty pamiętasz, co ja jeszcze chciałem?
- Dłuuuuugi szal w kolorowe paski, filiżankę i najnowszą książkę...
- Ja. Co ja bym chciał, mamo!
- Niespodziankę. Niespodziankę byś chciał!
- Jesteś genialna!

- A co ty tam napisałeś?
- Lego Star Wars i Lego City, zegarek niepsujący się, szkatułkę na kluczyk, nową część Muminków i pirata Rabarbara i Hildy. 
- A ja? Co ja napisałam?!- Do NAJMŁODSZEJ dotarło, że "odpatrzanie" od brata ma krótkie nogi i daleko idące konsekwencje.
- Ty na razie napisałaś: "Święty Mikołaju, czy mógłbyś mi podaro...".
- Uffffff... Mamo, możesz mi napisać resztę. Ja Ci podyktuję. Dwa jednorożce fioletowe. I... coś monsterhajowego. 
- Święty Mikołaj nie przynosi małym dziewczynkom takich prezentów.- Nie wytrzymałam.
- Asi przyniósł!
- Tak? Święty Mikołaj?
- Tak.- NAJMŁODSZA idzie w zaparte.- Ostatnio, jak ostatnio pisała, i przyniósł, a miała wtedy cztery lata i trochę.
- Może napisała, że ma dużo więcej lat.- kombinuje MŁODSZY.
- Trudno.- NAJMŁODSZA się poddaje.- To może jeszcze jednego jednorożca...
- I niespodziankę?
- A MŁODSZY poprosił o niespodziankę? No to ja też! Dwie niespodzianki. I jeszcze gitarę ze stojakiem. 

piątek, 28 listopada 2014

PRZERÓBMY KANON

MŁODSZY (klasa 1.) z dumą pokazał mi kilka tygodni temu swoją pierwszą, szkolną listę lektur. Lista trąci myszką. Fakt. "Plastusiowy pamiętnik", "Pilot i ja", "Nasza mama czarodziejka", "Na jagody", ...

STARSZY (klasa 6.) lektur szkolnych ma "zadawanych" mało. W tym roku: "Opowieści z Narni. Lew, czarownica i stara szafa", "Ten obcy", "Chłopcy z Placu Broni", "Janko Muzykant". Nowości brak. 

MŁODSZY powoli próbuje sam czytać pierwszą szkolną lekturę. Zaczął od "Pilot i ja": książka po tacie, wyjątkowa. Okazuje się, że tato był mały, że wtedy były książki z obrazkami kolorowymi, a nie czarno-białymi i że tato po tych książkach bazgrał, o zgrozo! MŁODSZY nie czyta jeszcze płynnie, ale lektura mu sie podoba. 
MŁODSZEMU dużo czytam ja. Sam czyta jeszcze niewiele. Z najnowszą literaturą dla dzieci jesteśmy na bieżąco. Niektóre książki czytamy po kilkanaście razy. Czytamy kilka książek naraz. I trochę zaniedbujemy "starocie".



STARSZY czyta lektury bez problemu. Jedne podobają mu się bardziej, inne mniej. Oprócz tego czyta sporo. Książki wybiera sobie sam, a niektóre podtykam mu ja. STARSZY jest wszystkożerny, tylko czasem mu któraś pozycja zaszkodzi:
- To było wyjątkowo nudne.
- Mamo, mogę do Was przyjść spać, bo się boję.
- Musiałem dokończyć książkę i nie miałem już czasu odrobić zadań.

Rzadko zdążę dołączyć się do jakiejś z aktualnych dyskusji. Albo ja nie mam czasu, albo dyskusja szybko przestaje być aktualną. Tym razem nie ma obaw. Temat wraca co jakiś czas: będę pół akapitu za peletonem, albo przez chwilę przed wszystkimi.
(Gazeta Wyborcza, "Czas przewietrzyć kanon lektur w podstawówce." po linkach do kłębka)

Szkolny kanon lektur. Ideologia. Popularyzacja czytelnictwa. Całość czy fragment. Wietrzenie, a może przeciąg. 

poniedziałek, 24 listopada 2014

CHCIAŁABYM, ŻEBY TO BYŁO SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE

DZIEŃ 1.

- Pomożecie mi rozpakować?
- A co to jest?- NAJMŁODSZA bardzo chciałaby dostać kota, ale niekoniecznie w worku.
- Chyba książka... Albo koszula! Wiesz, że koszule też się pakuje w taki prostokąt?!- MŁODSZY coraz więcej wie!
- A to jest czyja książka?
- Nasza. Dostaliśmy w prezencie.
NAJMŁODSZA nie odpuszcza:
- Ale tu jest napisane Twoje imię.
- Tak? Ale ja się z Wami podzielę.
- A może to nie jest dla dzieci? Czy Ty choć trochę domyślasz się, co tam jest?!- MŁODSZY wie, że czasem nie wie!
- Trochę się domyślam, bo wiem, kto nam przysłał tę paczkę, ale może po prostu otworzymy?

- Ale jak będzie taka bardziej dla mnie..., ta książka, jeśli to jest książka,... to może być wtedy bardziej moja?- I MŁODSZY wie, że niespodzianki są zazwyczaj MIŁE!

czwartek, 13 listopada 2014

MŁODSZY, NAJMŁODSZA (I INNI) CZYTAJĄ "PRZYGODY W RAJU"

- Którą chcesz? Bo ja tę. Ty masz tę. Potem się zamienimy.
Zapytała. Zadecydowała. Zasiadła. Cała NAJMŁODSZA! 
MŁODSZY zabrał ze stołu drugą książkę, usiadł obok siostry.
- I tak tą chciałem. Jest dużo ciekawsza.
- Nie wiesz. Nie czytałeś.
- Ale się zapowiada.
- Co się zapowiada?
- Okładka! 
- Moja też się zapowiada.

Po 10 minutach...
- Skończyłam. 
- Tylko obejrzałaś obrazki.
- Wszystko już wiem.
- Nic nie wiesz. Nie przeczytałaś.
- Wszystko wiem.
- To opowiedz.
- Nie, bo nie będziesz miał niespodzianki. Sam sobie przeczytaj!

poniedziałek, 9 czerwca 2014

KOSMOS PEŁEN "NIEWIEMÓW"

- Mamo, ja Cię kocham jak stąd do Księżyca i z powrotem!
- A ja Cię kocham nieskończenie!
MŁODSZEGO na chwilę zatyka absurdalność mojej wypowiedzi i:
- A ja Cię kocham jak stąd do Księżyca i z powrotem, i jeszcze raz!

MŁODSZY miał wtedy cztery lata. Ani ja, ani on nie wiedzieliśmy wtedy, jak daleko jest z Ziemi na Księżyc i co to jest nieskończoność. 
Do teraz próbujemy ustalić jak bardzo się kochamy:
"milion i pięćsetdziewięćset",
"tak samo jak tatę, trochę mniej niż STARSZEGO i NAJMŁODSZĄ",
"prawie wcale skoro nie chcesz mi tego kupić",
"myślałem, że zniknęłaś i..." (dalej był już tylko płacz i przytulasy),
"jak żółw kocha swoją skorupę".

Już prawie wiemy, jak daleko jest na Księżyc, czym tam polecieć, co ze sobą zabrać...
A o nieskończoności... MŁODSZY wie, że to coś co się nie kończy i wie, że "to bez sensu, na pewno jest koniec, tylko nikt tam nie był, albo mu się już dalej liczyć nie chciało".

środa, 4 czerwca 2014

KSIĄŻKA NA RAZ (A POTEM JESZCZE RAZ)

Są książki, których nie można przerwać byle jak i byle gdzie. Nie można zostawić na całą noc samotnego Aslana przywiązanego do kamiennego stołu. Trzeba doczytać jeszcze kilka stron, żeby być pewnym, że Madika przeżyła upadek z dachu. Nie sprawdza się u nas serialowe cięcie, zawieszenie akcji na tydzień, do następnego rozdziału.  
Są książki, które trzeba czytać od początku do końca, na raz. I tak właśnie jest z książkami o Duni, która bardzo często była szczęśliwa, ale nie zawsze. 


NAJMŁODSZA wie, że zaraz wydarzy się coś strasznego. Nim zaczęłyśmy czytać przkartkowała książkę w poszukiwaniu ilustracji. NAJMŁODSZA coś tam wie, czegoś się domyśla i... czeka.  Czeka, aż w życiu jej książkowej przyjaciółki Duni stanie się coś strasznego. NAJMŁODSZA zwija się w kłębek, zagryza wargi, a oczy ma czerwone. Czytam, zdanie po zdaniu, połykając łzy, bo Dunia, bo NAJMŁODSZA. Gdy najgorsze ma się już nie wydarzyć, gdy wydaje się, że wszystko będzie dobrze, moja córka wreszcie zaczyna oddychać. Książkę czytamy na raz, bo w takich chwilach nie zostawia się przyjaciół.


- Ja bym nie chciała żeby...
- Wiem córeczko. Wiem. 
- Bo przecież Dunia nie ma już mamy. A ja mam i mamę i tatę. I tak jest najlepiej.
- Tak jest najlepiej.
- Ale... Ty kiedyś umrzesz, prawda?
- Prawda.
- I wtedy będę mogła sobie zabrać twoją sukienkę i lakier do paznokci?
- Oczywiście. Są twoje.
- Ale nie teraz.
- Oczywiście, że nie teraz.
- Teraz jeszcze jestem za mała, prawda?
- Prawda.
- I tata Duni... Dunia też jest jeszcze za mała. Ale mama Duni umarła. A Dunia była mała. Ty teraz nie umrzesz?
- Oczywiście, że nie...

Oczywiście, że nie... Omijam Córeczko drewniane kościoły, czarne koty i drabiny. Odżywiam się zdrowo, nie palę. Zapinam pasy, nie przekraczam prędkości. Nie uprawiam sportów ekstremalnych (chyba, że do takich zaliczyć wychowywanie Ciebie i Twojego rodzeństwa). Smaruję się kremem z filtrem. Regularnie się badam. I mam nadzieję... Mam nadzieję, że jest jako taki porządek na świecie, że nie ja, nie my, że... długo i szczęśliwie. 

"KIEDY OSTATNIO BYŁAM SZCZĘŚLIWA"
Rose Lagercrantz, il. Eva Eriksson
(Wydawnictwo Zakamarki)

WIEK: M


To trzecia już książka o szczęśliwych (i nie tylko) chwilach z życia pierwszoklasistki Duni. (O pierwszej już pisaliśmy- po linku do kłębka) Dunia ma tatę, ma przyjaciółkę, ma dwie świnki morskie. Dunia pisze książkę o swoim szczęśliwym życiu. Czas wreszcie dopisać zakończenie... Ale raczej nie dziś. Dziś będą: strach, łzy, zimno i cisza. O wiele za dużo, jak na tak małą dziewczynkę. A może nie powinnam czytać dzieciom o tacie Duni, który leży na oddziale intensywnej terapii, o Duni, która tak bardzo cierpi? A może nie powinno się pisać książek o dziewczynkach, które nie mają mamy, a za chwilę mogą stracić tatę? Jestem pewna, że świat powinien być więcej niż jako-tako-poukładany, a każde życie zasługuje na szczęśliwe zakończenie. Jestem tego pewna tak bardzo, jak tego, że świat nie zawsze taki jest, że nie ma samych szczęśliwych chwil, a dzieci doskonale o tym wiedzą, czy im o tym czytamy czy nie. Dunia będzie bardzo nieszczęśliwa i bardzo szczęśliwa, na zmianę i... jednocześnie. Nie ma przecież złych uczuć, nie ma przecież emocji nie w czas i nie na miejscu. Książki o Duni uczą nazywać uczucia, oswajają emocje. 


- Ale super!  O tym Dunia marzyła! Wakacje z Fridą! Ta Dunia to jednak jest szczęśliwa! A tato potem do niej przyjedzie? Tylko może lepiej pociągiem. Rowerem nie. Lepiej nie rowerem... 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

ALBERT, PO PROSTU

MŁODSZY lubi zostawać ze mną w domu. Czasem NAJMŁODSZA  ma ochotę zostać ze mną w domu. Zdaża się, że obydwoje nie mają ochoty iść do przedszkola. Bywa, że chorują... razem i na zmianę. Podsumowując. Wagarujemy na potęgę. Hulaj dusza, szkoła dopiero za rok. (STARSZEMU współczujemy, bo przecież nie przyznamy się, że i on czasem lubi zostać w domu.)

Ilu by ich w domu nie było, czasem mam wrażenie, że są ze mną wszyscy, cały czas, tylko nie zawsze ich widzę. 

piątek, 23 maja 2014

DINOZAUR OLBRZYMIASTY I POŻYCZALSCY WYKURZENI

Znów jest o pół godziny za późno, o parę stron za daleko... KROPKA zasnęła mi na rękach. NAJMŁODSZA i MŁODSZY ani myślą spać. MŁODSZY najwyraźniej jednak o czym myśli:
- Co robisz?
- Rozglądam się. Myślę, co bym ze sobą zabrał, gdyby nas wykurzyli, jak ICH.
- Nas to chyba nikt...
- Nigdy nie można być pewnym! Znaleźli kość dinozaura ogromniastego-przewielkiego to może... (po linku do kłębka) Nie wiesz,  czy nie ma większych od nas!
- No tak. To co byś zabrał?

wtorek, 20 maja 2014

CZYTANIE DLA ZAAWANSOWANYCH

Nadal sporo czytamy, a jakże... Cóż począć. Zwyczaj paskudny, natrętny jak mucha przymus, nałóg pochłaniający czas i pieniądze. Ale co ja Wam będę tłumaczyć... A co ostatnio czytacie? A może powinnam zapytać o to, gdzie i jak czytacie? Powiedz mi, w jakiej pozycji czytasz, a powiem Ci jaki typ osobowości reperezentujesz. Na ławce w parku, na parapecie, na tronie w koronie? 
"Dawno, dawno temu, gdy byłam jeszcze mała...", jak mówi pięcioletnia NAJMŁODSZA, nim zaczęłam pisać o książkach, które czytamy, napisałam o tym JAK czytamy (po linku do kłębka). Czas zaktualizować dane. 

środa, 15 stycznia 2014

CZYTAMY: "BABCIA RABUŚ"

Wyobraź sobie, że twoja babcia jest złodziejką. Wyobraź sobie, że w puszce na ciastka chowa drogocenne kamienie. Wyobraź sobie, że twoja babcia, gdy Ty śpisz obrabia pobliskie sklepy jubilerskie.
A teraz mam dla ciebie jeszcze trudniejsze zadanie. Wyobraź sobie, że twoja babcia była kiedyś dzieckiem, wagarowała i psociła, czasami nie myła zębów. Wyobraź sobie, że twoja babcia podrywała chłopaków na długie warkocze i jeszcze dłuższe nogi, wracała po nocach do domu. Wyobraź sobie, że Twoja babcia ma jakąś tajemnicę. Czas wziąć babcię na spytki, a książkę "BABCIA RABUŚ" do ręki.

Skończyłam czwarty z dwóch rozdziałów, który miałam im przeczytać przed snem. NAJMŁODSZA już podsypia, STARSZY wisi do góry nogami na drabince łóżka, KROPKA żuje bawełnianego lwa, MŁODSZY kombinuje.
- Szkoda, że moja babcia nie śmierdzi kapustą.
- ???
- Coś za coś. Śmierdzi kapustą, ale jest rabusiem. Sama mówiłaś, że nie można mieć wszystkiego.
- Albo rybki albo terrarium. Prawda, mamo?- A jednak NAJMŁODSZA jeszcze nie zasnęła.

środa, 11 grudnia 2013

CZYTAMY: PEWNIE, ŻE LOTTA UMIE PRAWIE WSZYSTKO


- A pierniki kiedy będziemy robić?
- Jutro, wieczorem.
- Ekstra. Ja w tym roku robię lepsze pierniki niż w zeszłym. Jestem starszy, bardziej wprawiony, bo już kilka razy robiłem, a rok temu robiłem jeden raz mniej.
- A ja też umiem. A jak nie będę trochę umiała to będę papugować MŁODSZEGO.


I faktycznie. Z dużo większą wprawą, w tym roku w towarzystwie przyjaciół z sąsiedztwa, wycinali, sypali mąką, podjadali ciasto, lepili lukrem stół, zlizywali lukier z pędzli, sypali posypkami, wypełniając szczelnie szpary w podłodze. To najsmaczniejsze pierniki w tym roku! 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

CZYTAMY: "NIEZWYKŁY ŚWIĘTY MIKOŁAJ"

Trzydzieści stopni w cieniu, w brzuchu wiercąca się KROPKA. Ogród, trampolina, woda, dużo zimnej wody...
- Mamo, poczytasz nam?
Koc pod drzewem, w cieniu, dzbanek lemoniady, gołe stopy, spocona głowy. 
- Co czytamy?
- Findusa i Pettsona, mikołajowego!!!

Świąteczna półeczka z książkami znika wraz z "choinką golasem", światełkami z okien, kubkami w renifery, bałwanki i śnieżynki. Zawsze znika. Zawsze też jakaś bombka schowa się za komodą, igliwie w zakamarkach, a książka pachnąca piernikami pod poduchą...
I tak w tym roku została z nami, na nie świąteczny codzień, książka o Findusie i Pettsonie, o drewnianym Mikołaju i o Świętym Mikołaju.

poniedziałek, 1 lipca 2013

STUK, PUK I LATAJĄ!

CZYTAMY: "NIEŹLE TO SOBIE WYMYŚLIŁEŚ, ALBERCIE"

Ile trwać będą wakacje?! Za krótko!!!
Ile mamy pomysłów?! Mnóstwo!!!

I choć dzisiaj miałam ochotę na słodkie lenistwo, nic-nie-robienie, bąków zbijanie, w nosie dłubanie, z boku na bok się przewracanie... No cóż. Ja i Oni, zupełnie inaczej wyobrażamy sobie pierwsze dni wakacji.

U Pana Drewienko zaopatrzyliśmy się we wszystko to, czego nie mamy w piwnicy, na strychu, w szafie. Listewki, deseczki, krótkie i długaśne, cienkie i grube. STARSZY uznał to za brak fantazji i luzu, ale ja tam do komody jestem przywiązana, a drewniane krzesła w jadalni uważam za całkiem przydatne i żadnego z tych przedmiotów nie oddam w ręce szalonych konstruktorów. 
- A co będziecie robić?- zagaduje Pan Drewienko.
- Samochód, albo heliktopter. Mogłaby też być rakieta kosmiczna. Jeszcze tak do końca nie wiemy.
Pan Drewienko dorzucił nam paczkę gwoździ uniwersalnych (czytaj: idealnych do skonstruowania samochodu, helikoptera bądź rakiety kosmicznej) i kilka cennych wskazówek:
- uwaga na palce, bo młotek,
- uwaga na palce, bo piła,
- uwaga stopy, bo gwoździe,
- uwaga na pieszych, bo samochód,
- uwaga na ptaki, bo helikopter,
- uwaga na metoryty, bo rakieta kosmiczna.

środa, 26 czerwca 2013

JEGO/MÓJ/TWÓJ ŚWIAT...? ("KAPSELEK")


CZYTAMY: "KAPSELEK" Kamil Niewiński

A wszystko zaczęło się od podróży z lupą po lilipucim świecie kapselka (wystawa "Kapselek od kuchni" w ramach Biennale Sztuki dla Dziecka). Mini książki ustawione na nieco większym regale w pokoju wielkości pudełka po butach. Co ja będę wyliczać, było tam wszystko, tylko maleńkie, tyciuchne, tyciutenieczkie. STARSZY, on też kiedyś był tyci, uwielbiał takie małe przedmioty: samochodziki, zwierzątka, ludziki. Sam lepił z plasteliny biedronki nawet nieco mniejsze od tych, które siadały mu na rękach latem. Mini świat mógł być dzięki temu ogromny, a mieścił się na parapecie...
Przez lupę oglądamy kapselkowy świat, świat niczym z parapetu STARSZEGO, mieszkania Pożyczalskich czy podziemi Minimków. Uważamy, by niczego nie popsuć jakimś nieuważnym kiwnięciem małym palcem, dmuchnięciem, uciekającym zza ucha kosmykiem włosów.

Robert Romanowicz stworzył ten lilipuci świat, by go potem sfotografować, by stał się ogromnym światem po drugiej stronie zegara z książki "Kapselek" Kamila Niewińskiego. 
W ręku trzymam książkę, do której zajrzymy po obejrzeniu wystawy. Czekam na to z niecierpliwością. Ten świat z kart książki nie da się zburzyć jednym nieostrożnym ruchem, nie będzie nas trzymać na odległość powiększajacego szkła, wpuści nas do środka, byśmy się poczuli jak u siebie... Taką mam nadzieję...

wtorek, 18 czerwca 2013

KAŻDY SIĘ NA "NUSIACH" ZNA

BYWAMY: "NUSIA I WILKI" 

- Ale ja będę siedzieć obok Ciebie, bo się będę bała wilków.
NAJMŁODSZA chwyta mnie za rękę. MŁODSZY łapie za drugą:
- A ja z drugiej strony. Ja się wilków nie boję, ale nigdy nic nie wiadomo. Może niektórych wilków się boję...

Fot. Opolski Teatr Lalki i Aktora
"NUSIA I WILKI"
(Opolski Teatr Lalki i Aktora)
reżyseria: Robert Jarosz
scenografia: Marika Wojciechowska
muzyka: Wojciech Morawski



- A to na pewno będzie o Nusi? Może się pomyliłaś, mamo?
Wchodzimy na widownię. Na gitarze brzdąka rogacz w białych kaloszach. (Rogacz będzie tak brzdąkał i czarował dźwięki na żywo przez cały spektakl!) Na scenie stoi domek, a za nim pagórek z kraterami, ściany z krat.
- To trochę wygląda jak dziwna planeta...
- Tylko Małego Księcia brak.- STARSZY w dziwnej scenografii rozpoznaje planetę Małego Księcia.
- Ale jest łoś z gitarą. Mamo, czy to jest łoś "brat łoś"?- MŁODSZY szuka elementów "nusiowego" świata.
- To jest raczej jeleń.- I znów STARSZY, który niby taki duży i oczytany, i łosie od jelenia odróżnia, ale dziś nie mógł się doczekać spektaklu. 
- Jelenia nie było w "nusiach". Ty się w ogóle na "nusiach" nie znasz i musisz mnie słuchać, bo wiem lepiej.

piątek, 31 maja 2013

W GÓRĘ I W DÓŁ!

CZYTAMY: "CYRK"

W górę... 
- To najlepszy prezent na Dzień Dziecka jaki dostaliśmy!!!
(Nie dość, że najlepszy, to jeszcze z dwudniowym wyprzedzeniem.)

W dół...
- Czy to znaczy, że w Dzień Dziecka już nic nie dostaniemy?!

W górę...
STARSZY chwycił NAJMŁODSZĄ za rękę, MŁODSZEMU pomógł wstać. I wspólnie w górę, hooooooop!

W dół...
Za ciasno. Jeden drugiemu nogę podstawił, łokciami zahaczył. NAJMŁODSZA ryczy, bo noga, MŁODSZY buczy, bo głowa, STARSZY drze się, że to przecież nie przez niego.

W górę... Słońce.
W dół... Deszcz. Ulewa. Burza.

W górę...
Przecież żabom woda w skakaniu nie przeszkadza!