Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Werner Holzwarth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Werner Holzwarth. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 września 2012

ŚMIERDZĄCA SPRAWA

CZYTAMY: "KUPA", "O KRECIE, KTÓRY CHCIAŁ WIEDZIEĆ, KTO MU NAROBIŁ NA GŁOWĘ"

Autorka tekstu nie ponosi odpowiedzialności za teorie z dziedziny dietetyki głoszone w tym tekście. Autorka tego tekstu czasem gada by gadać, by nie przypalić, nie pogubić i nie słyszeć kolejnego "Mamooooo, pytałem! Dlaczegooooo?!".


- Co jest dziś na obiad?
- Trochę witaminy B z buraków, trochę tłuszczu na siłę i białka na... mózg i węglowodanów, bo... lubicie.
- Suuuuuuper! Buraki! Będzie czerwona kupa i siku!
Jeszcze do niedawna informacje dotyczące zawartości witamin i substancji odżywczych były warunkiem sine qua non zjedzenia posiłku. I tak cytryna była pożądanym dodatkiem do herbaty i sałat, bo zawiera dużo witaminy C, a drogą analogii ogórek znikał z talerza, bo ma witaminę O, a szpinak- SZ. Witaminy dla zdrowia, mięso dla mięśni i... No dobra, ja już się nie będę bardziej pogrążać.
Jeszcze do niedawna..., bo ostatnio dużo bardziej fascynująca jest kwestia wędrówki ryżu, mięsa i buraków przez układ pokarmowy i niecierpliwe oczekiwanie na finisz.
- Jedz te buraki NAJMŁODSZA! Będziesz miała czerwoną kupę!- MŁODSZY aż podskakuje  na krześle z radochy.
- Nie lubię! Nie chcę mieć czerwonej kupy.
- A gdybyś zmieszała trochę z ryżem to może wyszłaby kupa różowa.
Zastanawiam się często, czy STARSZY naprawdę wierzy w to co mówi, czy tylko ma wyjątkową zdolność wpisywania się w konwencję.
- A dlaczego kupa jest najczęściej brązowa i śmierdzi?!