Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jujja Thomas Wieslander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jujja Thomas Wieslander. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 maja 2013

CZYTAMY: "MAMA MU" i... formalności.

CZYTAMY: "MAMA MU NA DRZEWIE I INNE HISTORIE"

- Ale dlaczego nam tutaj nie czytałeś?
- Ale to są tylko takie... formalności. 
- Dlaczego nam nie chcesz przeczytasz formalności? Czytaj.
- Proszę bardzo. Marnujemy tylko czas.

"MAMA MU NA DRZEWIE I INNE HISTORIE"
Jujja Wieslander, il. Sven Nordqvist 
Wydawnictwo Zakamarki 

(OBRAZ < SŁOWO)


 "Inne książki o Mamie Mu i Panu Wronie: Mama Mu na huśtawce, Mama Mu na sankach..."

- A my to mamy! Zaraz przyniosę.- NAJMŁODSZA biegnie do regału. Wyszukuje "mamamumowe" książki i znosi na stolik.
- I jakieś jeszcze były w tych formalnościach?- MŁODSZY zagląda STARSZEMU przez ramię, bo on to już kilka słów potrafi przeczytać.

"Mama Mu sprząta", "Mama Mu buduje", "Mama Mu nabija sobie guza", "Mama Mu czyta"...

piątek, 7 września 2012

Z DROGI!!! WIOSNA JEDZIE!!!

CZYTAMY: "MAMA MU NA ROWERZE", "MELA NA ROWERZE", "PEWNIE, ŻE LOTTA UMIE JEŹDZIĆ NA ROWERZE"


Boli mnie wszystko, każdy mięsień, nawet ten, którego istnienia dotąd nawet nie podejrzewałam. Boli mnie gardło, złamałam paznokieć (!), mam zmiażdżoną stopę. Uprzedzam ciekawskich i tych z wyjątkowo bujną wyobraźnią- to nie był wypadek drogowy (choć może trochę...), nie brałam udziału w zawodach z cyklu STRONGMAN i nie spuściłam sobie na stopę ciężarówki. Nic z tych rzeczy. Po prostu wiosna, wiosna, wiosna!
Choć temperatury jeszcze zimowe, ale my się przecież i tak już nie mogliśmy doczekać! 

Czekaliśmy na wiosnę, czekaliśmy; wołaliśmy, śpiewaliśmy, wyglądaliśmy, ale w końcu i tak sprawę załatwiła NAJMŁODSZA.
Przyszła do mnie w sobotę rano, bardziej rano niż w piątek, kiedy to musiałam prośbami i groźbami wyganiać ją i jej rodzeństwo z łóżek, co by zdążyć do szkoły i przedszkola, bardziej rano niż bym chciała, bardziej rano niż przyzwoitość nakazuje. Przyszła i skacząc po łóżku, po moim brzuchu, głowie, poduszce, co to nią sobie głowę przed poranną rzeczywistością schowałam, krzyczała: "WIOSNA PRZYSZŁA! WIOSNA! MAMO, ZOBACZ! WIOSNA!!!" Nie miałam ani sił, ani energii, ani ochoty, ani pomysłu, ani... odsłoniętych rolet w oknach, by móc zweryfikować tę informację. Pragnęłam tylko, by NAJMŁODSZA przestałą się drzeć i skakać po mnie. Miałam tylko jedno wyjście- uwierzyć NAJMŁODSZEJ na słowo, uznać, że kto jak kto, ale NAJMŁODSZA wie, przeczuwa, słyszy co w trawie piszczy.
- To wspaniale NAJMŁODSZA! Przekaż teraz tę radosną nowinę STARSZEMU i nie zapomnij poskakać mu trochę po brzuchu.
NAJMŁODSZA wybiegła z sypialni:
- STARSZY, MŁODSZY!!! Mama mówi, że przyszła wiosna! I że pójdziemy dzisiaj na rowery!
Rany! Jak to zrobić? Jak? Jak schować się cała pod poduszkę? Tak by mnie nie znaleźli przed 9.00??!!